Kto może inwestować?
Odpowiedź na pierwszy rzut oka jest krótka: praktycznie wszyscy!
Przygodę z inwestowaniem możemy zacząć w dowolnym wieku.
Najczęściej czynność ta składa się z wyrzeczeń, cierpliwości, nauki, konsekwencji.
Zalatuje nudą? Tak się może wydawać. Jednak znam wiele osób, które po wejściu do świata inwestycji nie potrafią teraz bez tego świata się obejść. Inwestowanie uzależnia. Problem z nim polega na tym, czy uzależnimy się od złych czy dobrych nawyków inwestowania.
Chciałbym, żeby ten blog był miejscem w którym i ja jako autor, i czytelnicy wzajemnie wymieniali się, kształcili i uzależniali od tych dobrych nawyków w inwestowaniu.
Od czego ja zacząłem?
Swoją przygodę rozpocząłem od konkursu giełdowego organizowanego przez Agorę.
Było to około 5 lat temu w czasach liceum ogólnokształcącego.
Pamiętam, jak po paru dniach czytania na ślepo artykułów dotyczących giełdy,
dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak “japońskie świece“. Wydawało mi się, że kiedy nauczę się co to są te świece, będę w stanie wygrać konkurs i zdobyć tytuł “Najlepszego inwestora”.
Po paru dniach doszedłem do wniosku, że temat jest zbyt obszerny i zbyt trudny jak na prosty konkurs giełdowy,
i zacząłem po prostu grać na “chybił trafił”. O dziwo nie poszło mi tak źle. W ciągu kilku tygodni zarobiłem 11%.
Co prawda nie dostałem się do finałów, ale satysfakcja z osiągnięcia wysokiego wyniku pozwoliła mi o tym fakcie zapomnieć.
Po roku wziąłem po raz kolejny udział w tym konkursie. Poszło jeszcze lepiej. Spodobało mi się.
Po paru latach, kiedy wydawało mi się, że mam już doświadczenie wystarczające do grania na giełdzie założyłem konto maklerskie w mBanku. Moją pierwszą inwestycją była spółka Zygmunta Solorza – Żaka Elektrim.
Po tygodniu od kupienia akcji byłem 30% do przodu. Poczułem się jak młody bóg. Z dumą opowiadałem moim rodzicom jak szybko rozmnożyłem swoje zaoszczędzone pieniądze. Akcji nie sprzedałem, i czekałem na jeszcze większy “odpał”. Liczyłem swoje zyski. Dzieliłem skórę na niedźwiedziu. Byłem spokojny o swoją inwestycję… w końcu ludzie na forach internetowych pisali, że są “zapakowani” w Elektrim, i z pełnym spokojem wyruszają na wakacje nie martwiąc się o stan swojego portfela.
Po paru tygodniach okazało się, że Elektrim ma dosyć duże problemy, o czym dowiedziałem się, kiedy akcje stały 20% niżej niż wtedy, kiedy je kupiłem. Po paru miesiącach dowiedziałem się, że nic z tej inwestycji nie będzie, a po roku dowiedziałem się, że kupiłem akcje praktycznie na szczycie hossy (7.07.2007).
W ciągu półtora roku skakałem z kwiatka na kwiatek powodując tymczasowe wzrosty, lub częste spadki wartości mojego portfela inwestycyjnego. Po jakimś czasie zacząłem się interesować kontraktami terminowymi. Szło mi całkiem nieźle. Do czasu. Po kilku udanych ruchach znowu poczułem się jak ten młody bóg. Tym razem uważałem się, za mądrzejszego od rynku.
Jak to się stało?
- Każdy początkujący inwestor zakłada, że to on jest ten jedyny, że to on jest najsprytniejszy, i że może tylko wygrać/zyskać. Kiedy jedna z pierwszych losowych inwestycji okaże się przynosić profity, młody inwestor czuje się już na tyle pewnie, że zapomina o ryzyku.
- Praktycznie większość osób które rozpoczynają inwestować na giełdzie, zapomina o zarządzaniu ryzykiem.
- Większość osób po kilku nieudanych (lub udanych) próbach inwestowania zaczyna chwalić się (lub żalić) na forach poświęconych tematom giełdowym w poszukiwaniu “Guru”. Niestety bardzo często osoby, które piszą na tych forach, to naganiacze, którzy swoimi populistycznymi tekstami starają się zachęcić lub zniechęcić do inwestycji. Każdy przed każdym udaje poważnego inwestora utrzymującego się z grania na giełdzie, a większość z nich, to ludzie zabijający czas przez masowe pisanie postów w trakcie pracy.
- Niedoświadczeni inwestorzy szukają sukcesu w systemach, rekomendacjach. Starają się jak najszybciej i jak najtaniej znaleźć złoty środek. Nie rozumieją, że inwestowanie to ciężka i systematyczna praca.
To tylko parę punktów które mogą spotkać początkującego lekkomyślnego inwestora. Wymieniłem je, ponieważ sam przez to wszystko przeszedłem i postanowiłem skończyć ten etap.
Nie wstydzę się swojej historii. Zawiera ona cenne doświadczenia. Jednak czas na zmiany.
Kto może inwestować?
Każdy. Jednak inwestowanie ma na celu powiększanie swojego majątku, a nie systematyczną jego utratę.
Jeśli masz czas, jesteś cierpliwy, interesuje Cie ten temat, nie boisz się porażek i lubisz się uczyć to jest spora szansa na zwycięstwo. Najważniejsze, to nie stać w miejscu, i nie wmawiać sobie, że wszyscy inni są winni tylko nie my.
A Ty drogi czytelniku, jak zacząłeś swoją przygodę z inwestowaniem?
Cześć,
Fajnie, że założyłeś bloga. Może być przecież czymś takim jak dziennik tradera i nawet jak podniesie skuteczność inwestowania tylko o kilka procent, to będzie wymierna korzyść.
Oczywiście dodam bloga do blogrolla jak wytrzymasz 3 miesiące w pisaniu.
Pozdrawiam
Cześć App
Miło Cie tu gościć. Tak jak napisałeś chciałbym, żeby był to po części dziennik tradera, po trochu dziennik raczkującego project managera i inwestora. Mam nadzieje, że projekt mi się uda. Zazwyczaj jestem uparty, zwłaszcza wtedy, kiedy mam jasno obrany cel.
Dodanie do Twojego blogrolla będzie kolejnym argumentem, który mnie zmobilizuje do pisania.
Pozdrawiam!