Sprzedaj zbędne rzeczy!
Na początku tego miesiąca wdrożyłem nowy zwyczaj dotyczący comiesięcznego podsumowywania swojego portfela finansowego oraz swoich dochodów z AdSense.
Z wykresu z tamtego wpisu można dowiedzieć się, że aktualnie posiadam 3036zł oszczędności pieniężnych, w formie lokat. W artykule tym ustaliłem sobie także jasny cel finansowy. W dniu 1 stycznia 2010 roku wartość moich pieniężnych aktywów będzie wynosiła minimum 5 000zł. Wyrażając ten przychód w procentach, muszę powiększyć swój portfel o 60% w stosunku do aktualnej wartości. Nominalnie rzecz biorąc jest to niecałe 2000zł czyli całkiem spora sumka. Co prawda niektórzy są w stanie odłożyć taką kwotę w ciągu miesiąca czy tygodnia. W moim przypadku jest to jednak nieco trudniejsze zadanie, pomimo wystarczająco rozciągniętego czasu na realizację (pół roku).
Dlaczego?
Jak wiecie, jestem studentem. Od marca nie mam stałej pracy i zamiast szukać nowego miejsca gdzie pozyskałbym stałe dochody, staram się otworzyć swój własny biznes, gdzie będę mógł stworzyć miejsce pracy nie tylko dla siebie, ale i dla kogoś. Takie podejście powoduje, że póki co moje dochody są po pierwsze nieregularne, po drugie trudne do przewidzenia. Dodatkowo najczęściej to, co zarobię reinwestuję w swoje projekty. W efekcie czego w dużym stopniu zwiększam swój wkład w formie zasobów niematerialnych (wiedza, rozwiązania stosowane w moich projektach, grafiki etc.), jednak w małym stopniu powiększam swój portfel. Doszedłem do wniosku, że jest to możliwie najlepsza droga, jaką póki co mogę podążać. Wierzę, że wkrótce wszystkie posiadane zasoby niematerialne, przełożą się na wymierne dochody.
Wracając do sedna sprawy. Jak powiększyć swoje oszczędności przy małym wysiłku? Odpowiedź znajduje się w temacie tego artykułu – Sprzedaj zbędne rzeczy!
W dzisiejszych czasach konsumpcjonizmu bardzo często dajemy się ponieść zakupowym emocjom. Tysiące marketingowych sztuczek wręcz zmusza nas do kupienia jakiegoś przedmiotu, lub dwóch. Dzięki temu w naszych domach i mieszkaniach znajdują się niezliczone ilości rzeczy, które nie są przez nas używane, a mają jakąś wartość przeliczaną na pieniądze. A skoro dany przedmiot leży i kurzy się, dlaczego by nie sprzedać go choćby dla tych kilku marnych złociszy, które powiększą nasz portfel inwestycyjny o kilka – kilkanaście procent? Przecież oprócz pieniędzy, które otrzymamy w zamian za sprzedaż tych przedmiotów, zyskamy również większą przestrzeń w mieszkaniu!
Co możemy sprzedać?
1. Książki - w ciągu roku szkolnego/akademickiego kupujemy wiele książek, które później “kiszą się” na strychu. Sprzedaj je we wrześniu/październiku, kiedy jest na nie największy popyt spowodowany przez uczniów/studentów młodszych roczników. Równie dobrze możesz sprzedać książki, które przeczytałeś i/lub ich nigdy nie przeczytasz, zwłaszcza specjalistyczne książki dotyczące jakiejś profesji czy zagadnienia. Także romansidła, przygodówki, science-fiction i inne rodzaje książek ma swoich wielbicieli w serwisach aukcyjnych.
2. Stare komórki - w dzisiejszych czasach jest moda na wymienianie telefonu komórkowego co rok lub dwa. Dużo ludzi zapomina o tym, że telefony, z których kiedyś korzystali nadal mają jakąś wartość. Warto jednak zostawić jeden telefon komórkowy na czarną godzinę, w której nasz aktualny aparat zostanie zalany/zepsuty/czy po prostu ulegnie zniszczeniu. Możemy sprzedać za drobne pieniądze wciąż działające baterie, ładowarki, etui i wiele innych akcesoriów.
3. Stary sprzęt komputerowy/elektronika – różnego rodzaju karty sieciowe, karty graficzne, pamięci czy dyski twarde mimo starego wieku nadal mają wartość. W sieci możemy znaleźć wiele osób, które za małe pieniądze będą starały się zbudować tani komputer na potrzeby serwera do gier, czy do hostingu własnych stron internetowych.
4. Części samochodowe/rowerowe – posiadasz części do roweru lub samochodu, którego już niestety nie masz? Najprawdopodobniej leżą one u Ciebie w ciemnych zakamarkach garażu. Sprzedaj je, na pewno znajdzie się potencjalny nabywca który akurat posiada ten sprzęt i potrzebuje dokładnie takiej części/zamiennika.
5. i wszystko inne – tak naprawdę ciężko jest ocenić ile mamy w domu rzeczy, którymi byliby zainteresowani inni ludzie. Wchodząc na serwisy aukcyjne możemy się zdziwić jak różne rzeczy potrafią zmieniać swoich nabywców. Na aukcjach każdego dnia sprzedają się setki cukierniczek, popielniczek, sprężynek i innych rzeczy, które na pierwszy rzut oka mogą wydać się nic nie warte. Warto jednak zaryzykować te kilkadziesiąt groszy za wystawienie przedmiotu i pozwolić rynkowi wycenić dany przedmiot poprzez licytację.
Reasumując
Ja rozpocząłem poszukiwania zbędnych rzeczy dnia wczorajszego i znalazłem osiem książek na półce, które nadawały się do sprzedaży. Stwierdziłem, że wszystko to, czego chciałem się nauczyć – nauczyłem się, zatem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zwolnić miejsce w szafie. Wyceniłem je w sumie na 230zł i w przyszłym podsumowaniu miesiąca mam nadzieję doliczyć tę kwotę do swojego portfela. Aktualnie z 8 tytułów, cztery zostały nabyte w pierwszych 12 godzinach aukcji a pozostałe 4 cieszą się niezłym zainteresowaniem, więc przy tak niskiej cenie powinny znaleźć swojego nowego nabywcę.
A to dopiero początek mojego pozbywania się zbędnych rzeczy… W te wakacje zamierzam pozbyć się dosłownie wszystkiego, co zajmuje niepotrzebne miejsce. Jestem pewny, że dzięki tego typu działaniom osiągnięcie 5 000zł będzie dużo prostsze.
Nie czekaj! Zabierz się za sprzątanie i segregowanie przedmiotów! Parafrazując pewne przysłowie, pieniądze leżą w Twoich szafkach!
Sam korzystam z takiej metody, choć raczej nie zbiera mi się tak dużo rzeczy, żeby to wystawiać regularnie co jakiś czas. W każdym bądź razie kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych można z tego zyskać i odłożyć. Zdecydowanie warto.
@Marcin: ja akurat jestem typem, który kupuje dużo książek (czy to na uczelnie, czy dla siebie), więc dla mnie to rozwiązanie jest idealne
Nie dość, że po przeczytaniu książek, zyskuję nową wiedzę czy umiejętności, to jeszcze częściowa kwota, którą wydałem na dany tytuł zwraca mi się i wędruje do mojego portfela inwestycyjnego.
To bardzo dobre źródło przychodów, szczególnie dla osób z nieregularnymi przychodami. Ja na przykład fizycznie nie mam czasu się tym zajmować teraz, ale jak mnie przyciśnie to wiem jak dodatkowo wycisnąć parę złotych.
Hehe ja wolę wypożyczać, wtedy nie mam żadnych kosztów. Dopiero jak książka, na jakiej bardzo mi zależy, jest niedostępna w bibliotece, to kieruję się na aukcje.
Super pomysł, ciekawy jestem tytułów książek. Podaj link do aukcji może sam coś chętnie nabędę jak mnie zainsteresuje, pozdro
A najlepszym okresem na posprzątanie jest poczatek wakacji… Własnie zacząłem rozprzedaż niepotrzebnych rzeczy, ale najwięcej sprzedaży dopiero przede mną.
Mozna zauwazyć i przemyśleć jak wiele rzeczy kupionych było niepotrzebnie.
Czołem Piotrek. Jak chcesz zwiększyć wartość swojego portfela, proponuję nowoczesną amerykańską metodę. Np. starą komórkę wyceń na tyle, ile za nią dałeś X lat temu, a książki potraktuj jak zbiory archiwalne i tak zaksięguj. Potem poproś rodziców, by odkupili od ciebie te aktywa i jak cena rynkowa powróci do zapisanych poziomów, odbierzesz je z niewielkim procentem
Żartuję oczywiście, ale sam łapię się na tym, że kiszę latami sprzęt elektroniczny, który tylko zajmuje miejsce i traci wartość. Btw. ostatnio byłem w szoku, kiedy zobaczyłem na Allegro cenę archiwalnych komiksów Usagi Yojimbo, które zbierałem. Przebitka 3-krotna na pierwszej części. I tak ich nie sprzedam, ale miło wiedzieć, że ich wartość jest nie tylko artystyczna.
@Marcin: może to i lepszy sposób na zaoszczędzenie pieniędzy na wiedzy. Ja jednak póki co nie przyzwyczaiłem się do bibliotek. Jestem osobą, która woli mieć własną rzecz bez ograniczenia czasowego… chociaż powoli będę to zmieniał.
@Cinex: link posłany na maila, którego podajesz w mailu. Dzisiaj dodałem trochę książek z zakresu programowania, webdesignu etc. Jeśli ktoś inny jest zainteresowany linkiem niech pisze w komentarzach
@Adam W.: To prawda. Wakacje są idealne. 12 książek już sprzedanych. Kolejne 7 czeka na październik, kiedy będzie na nie popyt. Z szafy warto wyciągnąć ciuchy, w których rzadko chodzimy i dać je innym (w każdym mieście jest wiele punktów PCK, gdzie przyjmują ubrania).
@dedek: Niestety tego typu numery u moich rodziców rzadko przechodziły
od małego uczyli mnie, że żeby coś mieć muszę sobie na to zapracować. Jedyne co mi się udało dobrze zaksięgować na transakcji z rodzicami, to parę lat temu wymiana starego kompa na nowy
Teraz już nie wypada takich rzeczy robić
Co do komiksów… miałem w szafie gdzieś ponad 100 numerów komiksu Kaczor Donald
To były dopiero czasy!