Spekulacja na złocie i srebrze – udana i zakończona!
13 lipca napisałem wpis dotyczący certyfikatów na złoto, w którym opisywałem swoją transakcję zakupu tego certyfikatu ( po cenie 288,63 zł /szt + 3zł prowizji ) oraz trzech certyfikatów na srebro po cenie 39,60zł/szt ( 121,80zł z prowizją ). O ile srebro sprzedałem w okolicach 8 września po 45,02zł/szt inkasując kilka złotych zysku po niecałym miesiącu, o tyle złoto dopiero wczoraj osiągnęło oczekiwany i akceptowalny przeze mnie poziom 321zł za 1 certyfikat.
W okolicach września wrzuciłem zlecenie sprzedaży tego certyfikatu po powyższej cenie i zapomniałem o tej transakcji. Z racji tego, że zlecenie w ostatnich dniach się zrealizowało, dzisiaj chciałbym zrobić małe podsumowanie tej krótkiej spekulacji.
Na zakup trzech certyfikatów srebrnych i jednego złotego wydałem 413,43zł z prowizją. W ciągu ok. 100 dni ( tyle minęło od 13 lipca do dzisiaj) sprzedałem te certyfikaty inkasując 450,06zł (po uwzględnieniu prowizji). Daję nam to 8,86% zysku brutto ( podatek belki zapłacę przy rozliczeniu PIT’a) w ciągu 100 dni, oraz 31,8% zysku brutto w skali roku.
Przypomnę cel tej inwestycji:
Dlaczego kupiłem złoto? W zeszły piątek dostałem wyrównanie mojego podatku z urzędu skarbowego. Zadecydowałem, że 400zł z niego powędruje na jakąś inwestycję (maksymalnie 3miesięczną). Sprawdziłem ile zarobiłbym inwestując tę kwotę w lokatę. Niestety zysk w okolicach 5zł po trzech miesiącach jest niewarty uwagi. Zacząłem szukać odpowiedniej dla mnie inwestycji.
Jak widać po 3 miesiącach i 10 dniach zarobiłem około 7x więcej niż zarobiłbym na lokacie. Cel został osiągnięty.
Nie napisałem tego wpisu w celu przechwalania się o trafności swojej spekulacji. Jak dobrze wiecie, w przeciągu zeszłego roku straciłem ok. tysiąc złotych na kontraktach terminowych, więc nie ma mowy o trafności moich decyzji. Napisałem ten wpis po to, żeby uświadomić początkującym inwestorom, że jednak da się inwestować małymi kwotami i da się osiągać w skali roku dużo większy zysk, niż oferują lokaty.
Mam nadzieję, że wpis ten zmotywuje wszystkich tych, którzy chcą ale nie mają: pieniędzy/czasu/wiedzy.
Pieniądze zawsze da się oszczędzić/odłożyć/zarobić. Nawet najbardziej zawalona pracą osoba (np. taka jak ja
) jest w stanie znaleźć czas na inwestycję ( lub wpis na blogu! ). Z wiedzą jest najprościej – wystarczy po prostu zacząć się tym interesować, czytać i myśleć.
Jak widzicie inwestowanie może być bezstresowe i przyjemne – mam nadzieję, że kiedyś takie będzie i dla Was!
Nawet wystawienie fakturki na pare tys. nie daje takiej satysfakcji, jak ugranie 5-ciu dyszek na gieldzie
Pozdro