Poza rynkiem.
Jeszcze około miesiąc temu zawierałem 30 transakcji tygodniowo. Aktualnie sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Tydzień temu zająłem jedną pozycję, po czym szybko ją zamknąłem. Tego samego dnia przeanalizowałem sobie swój ulubiony kontrakt. 24 marca napisałem w swoim poście:
Doszedłem do wniosku, że dzisiejszego dnia kurs kontraktu na akcje PKO odbije się od poziomu 24.5zł. Nie pomyliłem się dużo. Aktualnie najwyższa cena dzisiejsza na fPKOm09 to 24.47zł. Mój błąd wynosił 3 grosze.
Aktualna cena fpko oscyluje w okolicach 21.80zł. Niestety nie miałem czasu/warunków, żeby zając wtedy tę pozycję. Jak to mówią aforyzmy inwestorów “utracony zysk boli bardziej od straty” – coś w tym jest. Ominął mnie zysk około 250zł.
Aktualnie zdecydowałem być poza rynkiem, wieczorami zerkam na wykresy jednak nie staram się przewidywać co się wydarzy w najbliższych dniach. O ile jedni mówią, że to jest korekta przed dalszymi wzrostami, znów inni, że to moment przełamania trendu korekty wzrostowej, o tyle ja siedzę cicho i się nie odzywam. Po serii wtop które nastąpiły w ciągu ostatnich miesięcy, trochę spokojniej podchodzę do spekulacji i nie staram się zająć na siłę “jakiejś” pozycji. Uważam, że są momenty takie jak dzisiaj czy wczoraj, kiedy nie wiadomo co się będzie działo. Doszedłem do wniosku, że w takich wypadkach najlepiej jest czekać na okazje takie jak z dnia 24 marca, w których istnieje duże prawdopodobieństwo spełnienia się swoich prognoz.
Warto w takich sytuacjach zamiast zajmować stratne pozycje, starać się powiększyć swój kapitał. Ja też tak zrobiłem i skupiłem się na swojej pracy, zobowiązaniach i projektach czy nawet na książkach o tematyce inwestowania/strategii. Zawsze kiedy mam złą passę i serię strat, wyobrażam sobie siebie za x lat… który zamiast skupiać się na poszerzaniu wiedzy, zdobywaniu doświadczeń i umiejętności przegrał wszystko co zarobił na spekulacjach na giełdzie i został z niczym. Taka wizja w skuteczny sposób pozwala mi nie wciągnąć się w wir hazardu, który podejrzewam, że dopada dużą część polskich spekulantów. Dzięki takim psychicznym szantażom łatwiej mi jest zabrać się za rzeczy ważne, lecz niekoniecznie tak ekscytujące jak spekulacja na giełdzie.
Parę dni temu znalazłem w sieci ciekawy filmik przedstawiający w jaki sposób USA radzi sobie z instytucjami na skraju bankructwa. Wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą jak wygląda ten proces zapraszam do oglądania.
nic dodać, nic ująć
pzdr
“utracony zysk boli bardziej od straty”
No niestety…
Na Vistuli widziałem już 1,8zł (minimum). A jutro pewnie pójdzie mi po stopie i całą transakcję zamknę na niewielkim minusie (SL w czasie wzrostów nie podnosiłem, bo nie chciałem się “wyleszczyć”…)
Chciwość :/
niezłe koło fortuny. w przyszłym tygodniu stawiam na ‘let fail’