Dlaczego warto skorzystać z usług mojej firmy?

Grudzień 14th, 2009 20 comments

Dzisiejszy wpis będzie bardzo egocentryczny – skupiony typowo na mojej firmie. Zamierzam w nim odpowiedzieć na pytanie: jakie są mocne strony mojej firmy? Oraz na pytanie: dlaczego oferta mojej firmy jest konkurencyjna?

W dzisiejszych czasach spora część społeczeństwa każdego kraju korzysta z internetu. Badania dowodzą, że w tym medium mamy możliwość w sposób najbardziej efektywny i ekonomiczny zareklamować produkt naszej firmy, lub usługi które świadczymy. W internecie jesteśmy w stanie znaleźć dzisiaj wszystko. Możliwości są ograniczone tak naprawdę tylko i wyłącznie naszą wyobraźnią.

O ile w krajach zachodnich inwestycje w reklamę oraz w wizerunek firmy w internecie są liczone w miliardach dolarów czy euro, o tyle w Polsce jeszcze nie przyzwyczailiśmy się jako społeczeństwo do faktu, że medium jakim jest internet – jest przyszłością. Nie bez powodu na stronie mojej firmy w dziale kontaktowym zamieściłem cytat Michaela Della “Firma, która nie istnieje w Internecie, za pięć lat przestanie istnieć w ogóle.” Jest to fakt, który trzeba zaakceptować.

Wychodząc na przód potrzebom, które głęboko wierzę zostaną wykształcone wśród moich przyszłych klientów – otworzyłem firmę, która prowadzi kompleksowe działania marketingowe, skupione głównie na działalności w Internecie, ale nie tylko.

Kiedy zakładałem tę firmę, głównym problemem z którym musiałem się zmierzyć było pytanie: “co i jak zrobić, aby nie przykleić sobie na stałe plakietki “tanie strony internetowe”? “. Wdrażając swoją ofertę w życie pamiętałem o tym, że aby zacząć działalność oraz znaleźć klientów muszę im zagwarantować kilka różnych rzeczy:logo_final copy

  1. Profesjonalną jakość naszych produktów - wszyscy Ci zainteresowani “prawie” namacalnymi dowodami mogą spojrzeć w wersję demonstracyjną naszego systemu zarządzania treścią, dostępną pod adresem: demo . To, co wydaje się być nieosiągalnym dla wielu firm – drogi, wyszukany i profesjonalny wizerunek,w postaci strony internetowej, która przy tym jest banalna w zarządzaniu – jest tak naprawdę w zasięgu ich rąk. Wystarczy zadzwonić i zapytać.
  2. Indywidualne podejście do każdego Klienta – jedną z najważniejszych cech, którą stale staram się rozwijać jest to, aby każdy klient bez względu na to, czy zamówi usługę za 100zł czy za 100 000zł czuł się wyjątkowo i profesjonalnie potraktowany. Wierzę, że dzięki temu w przyszłości drogą łańcuszkową moja sieć kontaktów biznesowych rozrośnie się, poprzez ciągłe polecanie moich usług.
  3. Atrakcyjne ceny – jak na rynek krakowski czy nawet polski, mogę się pochwalić chyba najatrakcyjniejszymi cenami, za profesjonalną i staranną pracę. Prace, które prezentują jakość …. (sami oceńcie po przykładach) są atrakcyjne finansowo dla średnich, małych czy nawet mikro-firm, dopiero startujących w biznesie!
  4. Kompleksowe usługi – zajmujemy się nie tylko projektowaniem zaawansowanych aplikacji sieciowych czy też graficzną kreacją wizerunku od wizytówek, przez bannery po plakaty, ale także szeroko pojętym PR’em. Wykorzystując różne opanowane prawie do perfekcji techniki, potrafimy wywołać niemały szum w internecie, zaskoczyć, zmusić do myślenia.
  5. Wysoko postawione naszemu zespołowi poprzeczmk fb Dlaczego warto skorzystać z usług mojej firmy?ki – aby zasłużyć na miano Agencji Interaktywnej, postawiliśmy sobie za zadanie zorganizowanie dużej interaktywnej aplikacji/portalu, zrzeszającego sporą liczbę osób zorientowanych na rozwój, pracę i działania! Jednoczymy różne grupy ludzi, które z zapałem tworzą coś nowego w polskim Internecie. Aby ludzie usłyszeli o nas, zdecydowaliśmy się na zorganizowanie imprezy promującej nasz portal w jednym z największych i najbardziej szanowanych klubów w Krakowie (który podczas negocjacji z wielkim zapałem “wszedł” w nasz projekt). O wszystkim dowiecie się w najbliższych tygodniach!
  6. Największy, jaki jest możliwy zapał do pracy – robimy to, co najbardziej kochamy, co sprawia nam ekstremalną frajdę oraz wielką satysfakcję. Dajemy klientom, uczestnikom naszych kampanii pozytywny power, który ma działać jak wirus – zarażać wszystkich dookoła, mobilizować do działania i napawać optymizmem.

Dzięki tej firmie wierzę, że robię coś dobrego dla innych. Wnoszę w ich życie pozytywną wartość, która zostaje doceniana, tak jak został przez Was, czytelników doceniony mój blog.

Trzymajcie za mnie kciuki i korzystajcie z naszych usług. Koledzy bloggerzy oraz czytelnicy mają u nas specjalne gratisy ;-)
Zapraszam do zadawania pytań i komentarzy!

Jak sobie radzić z Klientem?

Grudzień 12th, 2009 2 comments

rekin Jak sobie radzić z Klientem?

Pomimo tego, że kolejny miesiąc już minął, w grudniu nie zacznę od podsumowania ubiegłego miesiąca. Zrobię to razem z podsumowaniem roku prowadzenia bloga – czyli 22 grudnia.

Dzisiejszy temat poruszyłem ze względu na kilka przemyśleń, które natchnęły mnie podczas prowadzenia mojego biznesu. Liczę na to, że czytelnicy prowadzący działalność gospodarczą lub nawet pracujący w firmach, na stanowisku wymagającym stałego kontaktu z klientem – wypowiedzą się i udzielą mi rad. W końcu nikt nie jest doskonały i najlepiej jest uczyć się na czyichś błędach.

1. Traktuj Klienta z należytym szacunkiem.

Na pewno na przestrzeni całego swojego życia, korzystając z usług, serwisu czy infolinii spotkaliście się z sytuacjami, podczas których osoba odpowiedzialna za kontakt z Wami – czyt. klientem – zachowała się niekulturalnie, unosiła się itp. W moim skromnym życiu zdarzyło się wiele takich sytuacji, podczas których nawet zostałem zwyzywany, prosząc o serwis produktu, który zamówiłem w danym sklepie. Jakie są tego konsekwencje – wszyscy wiemy. Niezadowolony klient odradzi dziesięciu potencjalnym klientom nasze usługi lub produkty, zadowolony klient może w przyszłości skorzysta z naszych usług ponownie, lub poleci nas swoim znajomym. Jak wszyscy wiemy, nad dobrym wizerunkiem pracuje się latami, a traci się go w parę minut. Warto o tym pamiętać w kontaktach z klientem.

2. Nie pozwól, aby Klient kiedykolwiek poczuł się głupcem.

Zasada dosyć prosta, a jakże często nieprzestrzegana przez wiele firm. Dosyć często, czy to w serwisie technicznym sklepu informatycznego, czy nawet w restauracji jesteśmy słownie lub mową ciała wyśmiani przez naszych usługodawców. Najczęściej jest to spowodowane niskim poczuciem własnej wartości kontrahenta, który nadrabia takowe, wymądrzaniem się i chwaleniem trudnym słownictwem którego nikt nie rozumie. Klient taki czuje się po prostu głupi, dodatkowo jego dezorientacja najczęściej prowadzi do niezdecydowania, obawy przed podjęciem dalszych kroków, co ostatecznie zamyka się w pętelkę z powodu frustracji naszego usługodawcy, który nie rozumie “jak normalny człowiek nie może rozumieć takich prostych pojęć!?”.

Nie musimy szukać daleko, aby zauważyć tego typu sytuacje w naszym życiu. Parę dni temu wybrałem się z moją kobietą do restauracji. Z racji tego, że rzadko chodzę w takie miejsca, nie są mi znane zasady dotyczące odpowiedniej kolejności zamawiania potraw czy drinków. Kiedy kelner po podaniu karty, zapytał co chcemy zamówić, jakież było jego zdziwienie, kiedy zdecydowaliśmy się na dwie lampki białego wina. Gdyby była to jednorazowa sytuacja – byłbym w stanie przymknąć na to oko, jednak 20 minut później po zjedzeniu przystawki i zamówieniu lodów malinowych inna kelnerka była również bardzo zdziwiona tym, że nie zamówiłem dania głównego.

Chciałbym zrozumieć tę sytuację, jednak nie potrafię. Uważam, że jeżeli jestem w jakimkolwiek miejscu publicznym, zachowuję się stosownie i kulturalnie, to kelner nie powinien dawać mi do zrozumienia (słownie lub wzrokowo), że mój wybór był nie na miejscu. Wychodzę z założenia, że idąc do restauracji, kawiarni czy pubu, to ja decyduję o tym, na co mam ochotę, a nie zbiór zasad ustanowionych przez osoby, które żyją tym tematem.

Pomimo tego, ze jedzenie było pyszne, nie wrócę ponownie do tej restauracji.

3. Uważaj na to, co mówisz i piszesz. Jeżeli piszesz, przeczytaj przynajmniej dwukrotnie zanim cokolwiek wyślesz/przekażesz adresatowi.

W ciągu ostatniego miesiąca z mojej winy, poprzez niedopowiedzenia, jeden z moich klientów odebrał moje słowa nie tak, jak zamierzałem. Zrozumiałem, że w tych kwestiach myślenie życzeniowe “klient na pewno odbierze to tak, jak powinien” nie sprawdza się (zresztą kiedy się sprawdza?). O ile w przypadku rozmów na żywo jesteśmy w stanie odkręcić od razu naszą gafę, o tyle w przypadku kontaktu tekstowego (np poprzez email czy list) warto dać do sprawdzenia pisany przez nas tekst innej osobie, najlepiej nie związanej z tematem, o którym piszemy. Dzięki temu dowiemy się, jakie nieścisłości i niedomówienia znajdują się w napisanym przez nas tekście, na które na pewno z racji “siedzenia w tym temacie” nie moglibyśmy sami wpaść.

4. Dawaj Klientowi więcej, niż na to zasłużył/ niż docelowo zamówił.

Tej zasady nauczyłem się z innego bloga: alexba.eu – do którego odwiedzenia serdecznie wszystkich zachęcam – znajdziecie tam zbiór bardzo przydatnych złotych przemyśleń, które przydadzą Wam się nie tylko w życiu zawodowym, ale także w osobistym.

Zasada jest prosta – każdy z Was świadomie lub nieświadomie wie, że wizerunek firmy w oczach klienta to rzecz święta. O ile nie jesteśmy w stanie sobie pozwolić na szeroko rozumiane usługi PR’owskie, o tyle możemy troszczyć się o klienta i dawać mu więcej, zwiększając automatycznie jego satysfakcję z naszych usług czy produktu.

5. Pamiętaj, że Klient ma zawsze rację.

Z tego założenia jako konsumenci wychodzimy najprawdopodobniej wszyscy. My wiemy, co jest dla nas najlepsze, my wiemy czego potrzebujemy. O ile nie zawsze to może być prawdą – co musisz zrozumieć kiedy prowadzisz biznes – o tyle nie warto nigdy rozciągać tematu. Kłótnie z klientem, sprzeczanie się o to kto ma rację jest po prostu zbyteczne. W tego typu sytuacjach najczęściej nikt nie czuje się dobrze. Jeżeli Twój klient ma jakiekolwiek wątpliwości – pomóż mu i postaraj się je rozwiać. Uwierz, dużo więcej zyskasz starając się być przyjacielem, który zawsze służy pomocą, niż będąc specjalistą, który wie co najlepsze.

Kiedy znajdziesz się w tego typu sytuacji, postaraj się ze wszystkich sił znaleźć nić porozumienia z klientem. Spójrz niesztampowo na dany problem i postaraj się go z pomocą klienta rozwiązać, tak aby ostatecznie obie strony były usatysfakcjonowane.

6. Nigdy, przenigdy nie obrażaj Klienta.

Bez względu na to, jak klient jest w stosunku do Ciebie niekulturalny – wykaż się klasą i staraj się załagodzić jakiekolwiek konflikty. Pamiętaj, wygrana wojna to nieodbyta wojna. Oczywiście, są sytuacje (najczęściej związane z finansami) w których jedynym rozwiązaniem problemu jest droga sądowa. Jeżeli jednak widzisz możliwość dogadania się z klientem, zaproponuj mu i załagodź wszelkie konflikty. Pamiętaj, Twoim priorytetem jest satysfakcja klienta. Jakakolwiek potyczka, bez względu czy wygrana czy przegrana, będzie dla Ciebie mimo wszystko stratą.

7. Zapamiętaj – nie jesteś doskonały.

Problemem wielu firm, które powstają lub które funkcjonują nawet od wielu lat, jest to, że ich pracownicy często wyróżnieni daną posadą, tracą zdolności samokrytyki. Prowadzi to do wywyższania się, pychy i innych złych grzechów czynionych przeciwko klientowi. Ja w swoim biznesie wychodzę z założenia, że będę uczył się przez całe życie. Do doskonałości mi jeszcze daleko.

Tak naprawdę po cichu dziękuję wszystkim klientom, właśnie za to, że dzięki ich różnorodności pozwalają mi spojrzeć z wielu różnych perspektyw na sprawy, które dotychczas były najczęściej dla mnie oczywiste. Dzięki wielokrotnej krytyce, wymaganiach, szczerych słowach w moim kierunku – dostaję najlepsze co mogę dostać – feedback, dzięki któremu wiem, co robię złego, co mogę poprawić, aby ostatecznie dążąc do perfekcji, dla każdego z moich klientów współpraca ze mną była czystą i bezproblemową przyjemnością.

A wy, jakie macie przemyślenia na temat kontaktu z klientem? Interesują mnie obie strony medalu: Wy jako konsumenci, oraz Wy jako usługodawcy. Zapraszam do rozmowy!

Spekulacja na złocie i srebrze – udana i zakończona!

Listopad 24th, 2009 1 komentarz

13 lipca napisałem wpis dotyczący certyfikatów na złoto, w którym opisywałem swoją transakcję zakupu tego certyfikatu ( po cenie 288,63 zł /szt + 3zł prowizji ) oraz trzech certyfikatów na srebro po cenie 39,60zł/szt ( 121,80zł z prowizją ). O ile srebro sprzedałem w okolicach 8 września po 45,02zł/szt inkasując kilka złotych zysku po niecałym miesiącu, o tyle złoto dopiero wczoraj osiągnęło oczekiwany i akceptowalny przeze mnie poziom 321zł za 1 certyfikat.

W okolicach września wrzuciłem zlecenie sprzedaży tego certyfikatu po powyższej cenie i zapomniałem o tej transakcji. Z racji tego, że zlecenie w ostatnich dniach się zrealizowało, dzisiaj chciałbym zrobić małe podsumowanie tej krótkiej spekulacji.

Na zakup trzech certyfikatów srebrnych i jednego złotego wydałem 413,43zł z prowizją. W ciągu ok. 100 dni ( tyle minęło od 13 lipca do dzisiaj) sprzedałem te certyfikaty inkasując 450,06zł (po uwzględnieniu prowizji). Daję nam to 8,86% zysku brutto ( podatek belki zapłacę przy rozliczeniu PIT’a) w ciągu 100 dni, oraz 31,8% zysku brutto w skali roku.

Przypomnę cel tej inwestycji:

Dlaczego kupiłem złoto? W zeszły piątek dostałem wyrównanie mojego podatku z urzędu skarbowego. Zadecydowałem, że 400zł z niego powędruje na jakąś inwestycję (maksymalnie 3miesięczną). Sprawdziłem ile zarobiłbym inwestując tę kwotę w lokatę. Niestety zysk w okolicach 5zł po trzech miesiącach jest niewarty uwagi. Zacząłem szukać odpowiedniej dla mnie inwestycji.

Jak widać po 3 miesiącach i 10 dniach zarobiłem około 7x więcej niż zarobiłbym na lokacie. Cel został osiągnięty.

Nie napisałem tego wpisu w celu przechwalania się o trafności swojej spekulacji. Jak dobrze wiecie, w przeciągu zeszłego roku straciłem ok. tysiąc złotych na kontraktach terminowych, więc nie ma mowy o trafności moich decyzji. Napisałem ten wpis po to, żeby uświadomić początkującym inwestorom, że jednak da się inwestować małymi kwotami i da się osiągać w skali roku dużo większy zysk, niż oferują lokaty.

Mam nadzieję, że wpis ten zmotywuje wszystkich tych, którzy chcą ale nie mają: pieniędzy/czasu/wiedzy.

Pieniądze zawsze da się oszczędzić/odłożyć/zarobić. Nawet najbardziej zawalona pracą osoba (np. taka jak ja ;-) ) jest w stanie znaleźć czas na inwestycję ( lub wpis na blogu! ). Z wiedzą jest najprościej – wystarczy po prostu zacząć się tym interesować, czytać i myśleć.

Jak widzicie inwestowanie może być bezstresowe i przyjemne – mam nadzieję, że kiedyś takie będzie i dla Was!

Październik ‘09 – podsumowanie.

Listopad 16th, 2009 9 comments

W końcu, prawie w połowie miesiąca przyszedł czas na podsumowanie poprzedniego. Miesiąc październik był wyjątkowy zwłaszcza z jednego względu. Wystartowałem ze swoim biznesem, który powoli rozkręcam. Szczerze, pomimo znajomości tematu nie spodziewałem się takiego nagłego natłoku spraw i dynamiki rozwoju. Dopiero co minął miesiąc od oficjalnego startu, a już wszystko nabiera bardzo szybkiego tempa. Aktualnie moim zadaniem jest, aby ta dynamika rozwoju nie zmalała, żeby przy coraz większej szybkości nie popełnić błędów a właściwie, aby wszystko przewidywać na tyle na ile jest to możliwe z wyprzedzeniem.

Cieszę się, że mogę pisać o tym biznesie do ludzi, którzy mi kibicują, którzy ze mną współpracują lub będą.

Przechodząc do tradycyjnego podsumowania. W zeszłym miesiącu napisałem cztery wpisy:

  1. Wrzesień ‘09 – podsumowanie – koniec wakacji!
  2. Historia mojego hobby.
  3. It’s business.
  4. Życie proste jak gra komputerowa.

do których przeczytania wszystkich nowych czytelników zapraszam!

W tym miesiącu zrozumiałem jak ważne jest przygotowanie sobie jak najwygodniejszej drogi do osiągnięcia celu. Jeśli chodzi o cel związany z napisaniem podsumowania, zrobiłem dokładnie odwrotnie. W zeszłym miesiącu zamieniłem walutę w której rozliczane są reklamy z dolarów na euro. Uświadomienie sobie po fakcie ile będzie teraz zabawy z wykresami comiesięcznymi doprowadziło do odkładania na później tego wpisu. Dzisiaj, w dzień w którym rzucam wszystkie swoje obowiązki i zajmuje się tylko relaksem – w końcu się do tego zabrałem.

Otworzenie działalności wiąże się z dużymi opłatami. W momencie w którym zrozumiałem, że idąc tą drogą jestem w stanie osiągnąć dużo więcej niż spekulując na giełdzie czy na forexie, skupiłem się w maksymalnym stopniu na mojej firmie. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości – nie oznacza to, że przestaję się interesować szeroko pojętą giełdą i do tego nie wrócę – wręcz przeciwnie, wydaję mi się, że po rozkręceniu swojej działalności do poziomu, który będzie mnie zadowalał, będę miał dużo więcej czasu na powrócenie do “nauki pomnażania swoich oszczędności”. Póki co oszczędności te skierowałem na inwestycje/koszta związane z firmą.

W zeszłym miesiącu stworzyłem dodatkowy wykres “inwestycje alternatywne”. Jeszcze nie do końca wiem, czy tak to powinno się nazywać. Wrzucam do tego funduszu wszystkie inwestycje, które pakuję w firmę. Wrzucam w nie koszta, które stricte dotyczą moich przyszłych projektów strategicznych, z którymi będę starał się wystartować. Moim głównym utrapieniem w tym momencie jest utrzymanie pewnego “buforu oszczędności”, który pozwoli mi podejmować wszystkie niezbędne decyzje i nie zwiąże mi rąk. Póki co postawiłem na agresywną taktykę i dosyć sporo w tym miesiącu zainwestowałem (co zaraz zobaczycie w poniższym wykresie). Wierzę, że w najbliższych max 2 miesiącach uda mi się nie tylko podreperować ten “bufor” – czyli oszczędności, które mi zostały, a także pozwolę sobie na powolne tworzenie funduszu awaryjnego, którego teraz w tym momencie naprawdę mi brak.

Reklamy – z powodu przewalutowania, od dnia dzisiejszego nie będę przedstawiał wykresów poszczególnych zarobków z reklam. Będzie jeden wykres, sumarycznych zarobków wyrażany w złotówkach, który przedstawiam poniżej.

sum doch rekl Październik 09   podsumowanie.

Jak widać w ciągu 8 miesięcy blog zarobił 241zł, co daje średnio 30zł na miesiąc. Nie jest źle, nie jest jakoś dobrze. Wiem, że aby dochód z reklam stał się większy musiałbym:

  1. zwiększyć ilość wpisów przynajmniej o 2-3 x
  2. zacząć pisać serię artykułów na zapas, które mógłbym systematycznie publikować
  3. skupić się na reklamie bloga

O ile wszystkie te trzy punkty są możliwe do osiągnięcia, o tyle jeśli będę miał się do nich dobrze przyłożyć, na pewno zrobię to nie wcześniej niż w grudniu, czyli w czasie rocznicy tego bloga. Wydaję mi się, że będzie to najlepszy moment na zrobienie kolejnego kroku.

Jeżeli chodzi o poziom finansów. Inwestycje alternatywne w tym miesiącu skoczyły o 850zł. Niestety, nadal nie mogę zdradzić o co chodzi. Z jednej strony są to najnormalniejsze koszta, które ponoszę aby firma istniała, z drugiej strony jest to inwestycja w kilka projektów strategicznych o których najwcześniej będę mógł powiedzieć na przełomie stycznia-lutego.

inwest alter suma Październik 09   podsumowanie.

I teraz ostatni wykres – oszczędności. Wykres ten mocno ucierpiał z powodu braku funduszu awaryjnego. Niestety byłem zmuszony skorzystać ze swoich oszczędności w celach prywatnych. Zawsze lepsze to, niż pożyczka na karcie kredytowej, czy normalny kredyt. Nie mniej jednak wiem już, że fundusz awaryjny jest tylko kwestią czasu. Liczę, że do lutego uda mi się go w miarę sensownie zaplanować i stworzyć. W oszczędnościach notujemy spadek na 1262zł, z czego jak wcześniej napisałem 850zł poszło na inwestycje w firmę. W takim razie 412zł zostało przeze mnie zabrane ze względu na brak funduszu awaryjnego. Plusem jest to, że otwieram działalność nie na kredyt a z własnej kasy. Liczę na to, że póki co nie będę potrzebował tego kredytu, a kiedy przyjdzie odpowiedni czas – uda mi się wstrzelić w jakąś dotację z unii, podczas przechodzenia na normalną działalność gospodarczą.

oszczednosci srodki finansowe Październik 09   podsumowanie.

Ostatnim wykresem jest suma majątku. Zadecydowałem do majątku doliczać kasę, którą mam uzbieraną w adSense, pomimo tego, że jeszcze miną przynajmniej dwa miesiące zanim zostanie ona zaksięgowana na moim koncie. Dzięki temu wykres mojego majątku będzie najprostszy do obliczenia: reklamy + inwestycje alternatywne + środki finansowe = stan majątku. Co prawda, do tego majątku nie mam wliczonego mojego projektu sklepu internetowego z kolczykami, aktualnie jestem w trakcie jego restrukturyzacji. W ciągu najbliższego miesiąca podejmę decyzję czy wliczam go do portfela czy nie.

Wykres majątku przedstawia się tak:

stan majatku Październik 09   podsumowanie.

Powyższy wykres nie przedstawia idealnie wartości wszystkich moim projektów etc. Do czasu rocznicy (czyli do 22 grudnia) nie będę zmieniał sposobu rozliczania swoich projektów, oszczędności etc.

Mam nadzieję, że czytelnicy wybaczą mi taką długą przerwę. Pomimo tego, że czuję się i jestem coraz bardziej zorganizowany, do ideału mi jeszcze daleko ;-)