Home > Spekulacja > Koniec spekulacji. Zmiana priorytetów.

Koniec spekulacji. Zmiana priorytetów.

W ostatnim tygodniu zadecydowałem przerwać moją spekulację na giełdzie, która wiąże się z nieustającymi stratami na kontraktach terminowych. Po 6 miesiącach spekulowania, kilkudziesięciu zawartych transakcjach, paru stówach oddanych maklerowi w formie prowizji doszedłem do kilku twardych wniosków, które opiszę niżej:

Nie graj na czuja, bo urwie Ci… ręce – przeczytałem ten “aforyzm” wiele miesięcy temu, kiedy zacząłem swoją grę na giełdzie. Po roku tej przygody zacząłem odrabiać wcześniejsze straty, grając na spółce, którą dosyć dobrze znałem (pwk). Potrafiłem przewidzieć na niej odbicia i pomimo głównego trendu spadkowego dawałem radę łapać jakieś nieduże zyski. W momencie kiedy przeszedłem na kontrakty terminowe na akcje sytuacja się zmieniła. Po ponad 6 miesiącach gry na kontraktach terminowych zrozumiałem, że jest jeszcze dla mnie za wcześnie na poważną spekulację na kontraktach.

Moje oszczędności są za małe do gry na kontraktach terminowych. Przy dźwigni 100krotnej na kontraktach akcyjnych, wymaganym jedynie 10% depozycie łatwo jest zapomnieć o odpowiednim szacowaniu ryzyka i odpowiedniej wielkości pozycji.

Założyłem sobie fundusz przeznaczony na kontrakty terminowe, który w ciągu 6 miesięcy zbyt mocno stopniał. Głupotą  było zakładanie lokaty, która po pół roku przyniesie zysk w wysokości 80zł, kiedy w okresie trwania tej lokaty tracę 800zł na kontraktach terminowych. Spekulacja powinna służyć powiększaniu zysków, a nie pseudokreatywnej księgowości we własnych oszczędnościach.

Moja wiedza na temat analizy technicznej, psychologii tłumu, zarządzania ryzykiem jest niewystarczająca.

Matematyka jest królową nauki, statystyka królową giełdy. Dopiero teraz zaczynam zauważać jak bardzo wiedza ze statystyki jest nieoceniona na giełdzie.

Mój tryb życia składa się z paru elementów:

  • życia osobistego, które jest mocno obcięte z powodu mojego pracoholizmu, co zamierzam zmienić i unormować za pomocą wprowadzenia kolejnych zasad i wyrobienia dyscypliny. Zamiast przesiadywać przed monitorem wpatrując się w pomniejszający się powolnie stan rachunku, wolę zdobywać wiedzę z zakresu zarządzania projektami, analizy rynków finansowych, psychologii tłumów.
  • życia zawodowego, które ze względu na mój tryb nieregularnej pracy (projektuje strony jako freelancer) powoduje zamieszanie w moim czasie wolnym, w moich pozostałych zainteresowaniach etc.
  • życia studenckiego, które jest mocno ograniczone ze względu na to jaką drogę rozwoju sobie obrałem.Przy nieprzewidywalnych zleceniach, niewystarczająco zorganizowanych zasobach własnych i chociaż minimalnej dawce “spontanu” w życiu osobistym nie jestem w stanie zmieścić giełdy w taki sposób, aby odnosić sukcesy grając na kontraktach terminowych, które jak wiedzą doświadczeni spekulanci są trudne do okiełznania.

Po tych paru powyższych wnioskach zrozumiałem, że czas na przerwę i zmiany. Niestety część mojego planu, który sobie założyłem na ten rok jest mocno niedopracowana. Teraz jest czas na to, żeby to wszystko naprawić.

Jak zamierzam się za to zabrać? Mówią, że cel bez planu działania jest tylko pobożnym życzeniem. To hasło będzie moim tekstem przewodnim zwłaszcza na najbliższe 4-6 miesięcy. Żeby dostrzec wszystkie błędy i je wyeliminować muszę przeprowadzić głęboką analizę swoich wszystkich działań.

Zdaję sobie sprawę z tego, że powyższy post bardziej przypomina żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. Postaram się dopilnować tego, aby w najbliższych tekstach było więcej konkretnych działań czy wniosków.

Zapraszam wszystkich czytelników do komentowania. Chętnie przeczytam jak Wy sobie radziliście z podobnymi lub innymi przejściami na giełdzie.

  1. Maj 4th, 2009 at 08:08 | #1

    Każdy chyba musi przejść przez taki etap, w którym głównie traci pieniądze na giełdzie. To z jednej strony jest dobre, bo w taki sposób człowiek najlepiej się nauczy czego unikać. Z drugiej strony trochę szkoda kasy, no ale nauka kosztuje :)
    Sam przepuściłem trochę kasy na akcjach (głównie pakując się w FON), ale teraz biorę się za projektowanie automatycznego systemu inwestycyjnego do gry na kontraktach. Właśnie w tym tygodniu chcę u siebie na blogu opisać założenia, jakimi chcę się kierować przy projektowaniu systemu.
    Nie odważyłbym się na granie na czuja na kontraktach, to jest jak dla mnie zbyt ryzykowne. Tak jak napisałeś – psychologia tłumu, psychika inwestora, analiza techniczna, rachunek prawdopodobieństwa, statystyka – to są elementy, które naprawdę się liczą na giełdzie.

    Tak czy inaczej, trzymam kciuki! Mam nadzieję, że wyciągniesz ze swoich błędów odpowiednie wnioski i przekujesz je w działanie :)

    Pozdrawiam,
    Bartek

  2. Maj 4th, 2009 at 12:36 | #2

    Dlatego ja nie gram na kontraktach. Być może kiedyś na emeryturze, mając multum wolnego czasu się do nich przekonam. Póki co radzę wrzucić do koszyka 8-10 spółek i obserwować. Jeśli zauważysz coś ciekawego, jakieś schematy to spróbuj zainwestować, ale małą kwotę. W Alior Banku efektywnie możesz inwestować od 800zł. Jeśli wypadłeś z obiegu i nie widzisz niczego ciekawego w kursach, to zrób sobie dwu tygodniową przerwę od giełdy. Ja jestem poniekąd uzależniony, więc w tym czasie czytam książki o inwestowaniu, przynajmniej w taki sposób czuję łączność z rynkiem :) W każdym razie powodzenia!

    Pozdr.

  3. Maj 4th, 2009 at 13:19 | #3

    Robert G. Allen w książce “Jak pomnożyć źródła swoich dochodów” podaje ciekawy sposób rozdzielenia swoich pieniędzy na inwestycje długo, średnio i krótkookresowe. Może spodoba Ci się przedstawiona tam metoda.

  4. Maj 4th, 2009 at 17:45 | #4

    @Bartek: dzięki za słowa wsparcia ;) to nie jest tak, że się poddaje. Czas w końcu dorosnąć.

    @Cheed: tak zamierzam, najprawdopodobniej na rachunku aliora, bo maja 3zł prowizji zamiast 6zł w Ing Securities. Giełda ostatnio stała się dla mnie strasznie nieprzewidywalna, ale jak to App mówi teraz jest najtrudniejszy okres. Nie chcę się zniechęcić kompletnie, bo to by oznaczało końcówkę bessy i zakończenie dokładnie w tym momencie w którym powinienem rozpocząć.

    @Marcin: dzięki, zapisze sobie ten tytuł do moleskine’a. Niestety najprawdopodobniej dopiero w lipcu będę miał czas na jej przestudiowanie. Jak Ci idzie na studiach? Sesja letnia się zbliża wielkimi krokami…

  5. Maj 4th, 2009 at 20:54 | #5

    Mam odmienne zdanie co do określenia “najtrudniejszy okres” ale ważne abyś odzyskał kondycję jaką prezentowałeś jeszcze kilka tygodniu temu :)

  6. Maj 4th, 2009 at 21:02 | #6

    Racja, na giełdzie nie ma łatwych i trudnych okresów. Muszę sobie wszystko poukładać. Mam coś w stylu blue monday, tyle, że ze sporym opóźnieniem (zamiast 23 stycznia, to w maju ;) ). Właśnie teraz dochodzą do mnie te postanowienia noworoczne, których niestety nie udało mi się zrealizować. Tak czy inaczej, show must go on ;)

  7. Maj 4th, 2009 at 21:20 | #7

    W zasadzie chodziło mi o to, że najtrudniejszy okres to faza zniechęcenia, kiedy ludzie nie zarabiają ani na wzrostach ani na spadkach a indeksy w przeciągu roku mają 20% widełki. Prawdopodobnie wszystko jeszcze przed nami, bo to co mieliśmy w końcówce 2008 roku trwało zbyt krótko.

  8. Maj 4th, 2009 at 22:52 | #8

    Pytanie czy ta bessa skończy się wg takiego schematu?
    Sytuacja w stanach zjednoczonych robi się coraz bardziej krytyczna… a mimo wszystko hossa głupców nadal trwa.

  9. Maj 5th, 2009 at 07:14 | #9

    pete – jak na razie miałem dopiero jedno koło, nie będzie zaliczone. A u Ciebie?

  10. Maj 5th, 2009 at 11:00 | #10

    Egzamin z mikro z sesji letniej już do przodu ;)

  11. Maj 5th, 2009 at 11:45 | #11

    Szybko te egzaminy masz. Ja mam pierwszy dopiero 3 czerwca, a ostatni 6 lipca…

  12. Maj 5th, 2009 at 11:56 | #12

    Jeden miałem miesiąc temu, reszta podobnie jak Ty ;]

  13. Czerwiec 14th, 2009 at 22:01 | #13

    Interesujaca strona, napewno bede teraz wpadal tu czesciej, pozdrawiam

  1. Brak jeszcze trackbacków