Home > Poradniki > Jak zmotywować i zorganizować się do sesji egzaminacyjnej?

Jak zmotywować i zorganizować się do sesji egzaminacyjnej?

Sierpień 22nd, 2009 Zostaw komentarz Idź do komentarzy

Jak sama nazwa mojego bloga wskazuje jestem studentem inwestującym. O ile blog w dużej mierze dotyczy tematów inwestycji, o tyle poruszonych tematów dotyczących studiowania nie było zbyt wiele. Ze względu na zbliżającą się poprawkową sesję wrześniową, przy obecnej ilości pracy, którą mam do wykonania musiałem znaleźć jakiś sposób na zorganizowanie i zmotywowanie się do zaliczenia egzaminów.

Moja sytuacja jest o tyle dobra, że w trakcie sesji letniej zaliczyłem cztery z sześciu egzaminów, co pozwoliło mi być pewnym wpisania na kolejny rok studiów. Mimo wszystko męczenie się z poprawkami/warunkami oraz płacenie za nie w październiku i później byłoby dla mnie bardzo nieopłacalne, dlatego wolę się zająć tym teraz.

Jak zmotywować i zorganizować się do sesji egzaminacyjnej? Dla wielu studentów/osób uczących się sama myśl o nauce w środku wakacji powoduje dreszcze, a czasami nawet paraliż ;-) Każdy, kto ma jakieś egzaminy do zaliczenia we wrześniu, stara się najczęściej odłożyć naukę w czasie na tak długo, jak to tylko jest możliwe. A później jest tak jak w krakowskim żarcie o studentach. AGH się modli, a UJ się uczy… ;-)

Osoby, które mają przed sobą egzaminy do zaliczenia, najczęściej są zniechęcane stanem posiadanej wiedzy. Do momentu w którym nie rozpiszemy sobie całego planu działania, tak naprawdę nie wiemy i wyolbrzymiamy ilość zadań do zrobienia w celu zdania egzaminów. Tego typu podejście przekłada się na brak jakichkolwiek motywacji.

Jak ja to zrobiłem? Do stworzenia mojego planu działania była mi potrzebna jedna kartka A4 oraz długopis. Zacząłem od wypisania paru informacji, które jak najściślej określają co jest do zrobienia i jak to najwydajniej wykonać. Poniżej przedstawiam plan dotyczący mojego zdania sesji jesiennej.

Zadanie: zaliczenie sesji wrześniowej i wpis na kolejny rok.

Zysk:

  • brak potrzeby korzystania z płatnych warunków – oszczędność pieniędzy
  • rozpoczęcie kolejnego roku bez zaległości
  • więcej czasu do zagospodarowania w październiku i listopadzie
  • brak rozpraszaczy po zdaniu sesji
  • satysfakcja z pełni zaliczonego roku

Uważam, że pierwsze dwie kwestie czyli określenie zadania do zrobienia oraz zdefiniowanie zysku z tytułu wykonania tego zadania, są najważniejszymi elementami, które mają nam określić problem i jak najbardziej zmotywować.
Przechodząc do kolejnych kwestii…

Etapy i cele:

  • zdanie zaliczenia z ćwiczeń ze statystyki
  • zdanie egzaminu ze statystyki – zdobycie kolejnych 5pktów ECTS
  • zdanie zaliczenia z ćwiczeń z matematyki
  • zdanie egzaminu z matematyki – zdobycie 5pktów ECTS

Działania:

  1. zebranie materiałów do nauki
  2. wypisanie wymagań do zaliczeń ze statystyki i matematyki
  3. nauczenie się materiału wymaganego do zaliczenia ćwiczeń
  4. zdobycie zaliczeń z matematyki i ze statystyki
  5. wypisanie wymagań do zaliczenia egzaminu ze stat. i mat.
  6. nauczenie się materiału do egz. z matematyki i statystyki
  7. zdanie egzaminów

Przy rozpisywaniu planu działania, warto rozbić wszystkie etapy na jak najmniejsze części. Dlatego podzieliłem zaliczenie jednego przedmiotu na 5 etapów: gromadzenie notatek/materiałów, wypisanie wymagań, nauka, zaliczenie ćwiczeń, zdanie egzaminu. Dzięki temu w poszczególnych momentach wykonywania tego planu działania, będę dokładnie wiedział w którym miejscu się znajduję i jak daleko mi do wykonania zadania.

Należy wspomnieć, że plan, który tu przedstawiam jest jedynie planem ogólnym (strategicznym). Plan szczegółowy dotyczący konkretnego przedmiotu, w którym wypisałem sobie poszczególne partie materiału nie będę tutaj przytaczał, ponieważ nie widzę sensu dublowania materiału.

Rozpraszacze – czyli czego nie powinienem robić podczas wykonywania planu.
Nie mogę:

  • prowadzić pogaduszek przez komunikatory
  • czytać i sprawdzać co chwilę serwisy informacyjne/gazety/portale etc.
  • grać w gry internetowe/komputerowe/i wszystkie inne
  • chodzić późno spać, z czego wynika późne rozpoczynanie dnia
  • sprawdzać co chwilę telefon czy pocztę e-mail

Powyższa lista może się wydawać dla niektórych śmieszna, co jest na pierwszy rzut oka w pełni zrozumiałe. Większość czasu spędzana przy komputerze dotyczy właśnie tych podpunktów. Dlatego też ważne jest, żeby przewidzieć wszystkie działania, które najczęściej z przyzwyczajenia wykonujemy, przez które tracimy cenny czas.

Chcąc poprawić efektywność powinienem:

  1. Rozbić większe cele, na coraz mniejsze elementy i wykonywać je po kolei wg planu – im mniejsze cele, tym łatwiej i szybciej się je wykonuje; dodatkowo występuje efekt motywujący wywołany przez coraz większą ilość odhaczonych punktów listy rzeczy do zrobienia.
  2. Tworzyć listy rzeczy do zrobienia w następnym dniu – pozwoli mi to zorientować się, ile czasu zajmie mi praca, ile inne obowiązki, dzięki czemu oszacuję czas, który będę mógł poświęcić na wykonywanie powyższego planu.
  3. Porównywać działania z planem – sprawdzanie czy jestem na dobrej drodze do osiągnięcia celu, pozwalające mi kontrolować kwestię, czy dojdę do celu w wyznaczonym przeze mnie terminie.
  4. Skupiać się na wykonywaniu zadania – wykształcić mechanizm samokontroli w podświadomości, który przy każdym nieproduktywnym czynie pyta mnie “czy zadanie, które teraz wykonuję zbliża mnie do osiągnięcia celu?”.
  5. Skupiać się na jednej rzeczy na raz, aż do momentu ukończenia danego zadania. Nie rozdrabniać się w działaniach.
  6. Ustalić trzy półgodzinne przerwy od nauki, które poświęcam na przeczytanie/odpisanie na e-maile, smsy.

Po zaprojektowaniu powyższego planu od razu zaplanowałem sobie plan dotyczący konkretnego przedmiotu. Plan jest, czas na działanie. Podczas tych wakacji był czas na inwestycje, pracę, relaks i podróże, teraz przyszedł czas na naukę, jak na studenta przystało.

  1. Sierpień 22nd, 2009 at 12:56 | #1

    Heh wiem coś o nauce w wakacje – praktycznie całe wakacje ciągną się za mną poprawki, a jeszcze zostały dwie we wrześniu. Mój sposób na poprawkę to było podzielenie materiału na określone dni – ten dzień 1 rozdział, ten dzień rozdział 2 i 3 itd. Po dwukrotnym przeczytaniu książki wypisywałem najważniejsze kwestie, a potem uczyłem się tylko z notatek.

    Mimo wszystko taka metoda nie zawsze jest dobra i da się ją zastosować – egzaminy na studiach są bardzo niesprawiedliwe – wszystko zależy od humoru wykładowcy, do tego wszechobecny jest brak szacunku do studenta – nieprzychodzenie/spóźnianie się na dyżury, sprawdzanie prac przez kilka miesięcy i tak dalej, ale to już trochę inny temat.

    Również pomyślałem o zysku – u mnie jeden warunek kosztuje 150 zł, więc to naprawdę spore pieniądze jak za jeden przedmiot. Poza tym warunki to dodatkowy stres no i przydałby się spokój chociaż w pierwszym semestrze skoro wakacje się nie udały.

    Co do rozpraszaczy: ja na to patrzę tak – dzisiaj muszę nauczyć się tego i tego, zajmie mi to około tyle i tyle czasu. Przez ten czas sobie nie przeszkadzam, ale później należy sobie dać jakąś nagrodę, żeby mieć motywację następnego dnia. Nie pisałbym więc, że “nie powinienem tego robić podczas wykonywania planu”, tylko “podczas wykonywania danego zadania”.

    No i nie ma co ukrywać – czasami naprawdę nie warto się uczyć, kiedy wymagane jest wykucie kilkudziesięciu kompletnie niepraktycznych zagadnień i jest możliwe ściąganie.

    I najważniejsze – trzeba koniecznie pamiętać o zasadzie Pareto. Pomijać wszystko, co jest mało ważne, a całą uwagę skupiać na tym, co na pewno się pojawi. Dzięki temu nauka do sesji wcale nie musi wyglądać tak, że uczysz się bez przerwy przez całą noc albo cały dzień – raz, że to kompletnie nieefektywne, a dwa, jest zbyt męczące i kompletnie niepotrzebne.

    Trochę odszedłem momentami od tematu wpisu, ale skoro poruszyłeś temat egzaminów to musiałem się trochę rozpisać hehe.

  2. Sierpień 22nd, 2009 at 12:57 | #2

    Heh :) przypadkowo spłodziłem wczoraj wpis o bardzo podobnej tematyce, na który zapraszam: http://imaturzysta.blogspot.com/2009/08/kilka-wskazowek-odnosnie-motywacji-i.html

    Różnicą jest to, że można powiedzieć jestem na niższym szczeblu wtajemniczenia. Gdyż moja notka opiera się głównie o sposoby motywacji do maturalnych przygotowań. Aczkolwiek zasada motywacji i utrzymania samodyscypliny jest podobna.

    Ciężko mi odkleić palce od klawiatury, co niestety ma bardzo złe skutki w zarządzaniu zasobami czasowymi :-/ W związku z tym, chętnie skorzystam ze wskazówki na temat robienia przerw na “kontakt ze światem”, sam jakoś nie wpadłem na ten pomysł, który pozwala zaoszczędzić sporo czasu.

    Trzymam kciuki za pozytywne zaliczenie wszystkich egzaminów Piotrze ;) !

  3. pete
    Sierpień 22nd, 2009 at 17:09 | #3

    @Marcin: Twoja metoda jest dobra do przedmiotów, w których trzeba nauczyć się określoną ilość materiału. W przypadku moich egzaminów, czyli matematyki i statystyki, najczęściej trzeba przerobić wszystkie zadania z dwóch różnych książek, żeby mieć szanse, na zdanie przedmiotu. Może nie dotyczy to tak bardzo statystyki (gdzie jednak można zastosować zasadę pareto) ale jednak na pewno dotyczy matmy.

    Tak Marcinie, o to mi chodziło o wykonywanie zadania. Nie ma szans non stop przez parę tygodni odłączyć się od świata. A nawet jeśli komuś się to udaję, to podejrzewam, że takie odcięcie przynosi skutek odwrotny do oczekiwanego.

    U mnie jedyne problemy jakie miałem w nauce, polegały na skupieniu się na matematyce. O ile nigdy nie miałem z nią problemów, o tyle na studiach, przestałem być systematyczny przy tym przedmiocie. Reszta egzaminów najczęściej nie sprawiała mi zbyt dużych problemów. Mówię oczywiście o tym roku.

    Za to moja dziewczyna na swoich studiach ma takie partie materiału, że do dzisiaj ciężko mi uwierzyć, że jest w stanie w tak niedługim okresie czasu nauczyć się i zrozumieć tak dużo materiału.

    @Cinex: Przeczytałem wpis i też mnie zmotywował tym tekstem, o narzekaniu ;-) Jeśli chodzi o moją pracę, nigdy nie tracę czasu na narzekanie. Z egzaminami jest już gorzej ;]

    Warto przy tym kontakcie ze światem ustalić sobie godziny, w których mamy ten czas na oddech, i włączyć sobie alarm w komórce. Dzięki temu będziemy pobudzeni do działania przez jakiś sygnał. Korzystając z własnej kreatywności można ustawić jakiś śmieszny dzwonek, który mimo wszystko będzie nam przypominał o priorytetach ;-)

    Dzięki ;-) musi być dobrze.

  4. faustyna
    Październik 23rd, 2009 at 10:21 | #4

    ta strona jest rewelacyjna!!!

  1. Wrzesień 7th, 2009 at 18:50 | #1