Archiwum

Archiwum dla Grudzień, 2009

No to jak to jest z tym inkubatorem?

Grudzień 19th, 2009 5 comments

inkubator No to jak to jest z tym inkubatorem?

Kilka razy czytelnicy tego bloga, czy nawet moi znajomi zadawali mi pytanie: “no to jak to jest z tym inkubatorem” (akademickim inkubatorem przedsiębiorczości, pod którym prowadzę póki co swoją działalność).

Wszyscy Ci, którzy chcieliby dzisiaj zadać mi to pytanie, na samym początku odsyłam do wpisu z przed paru miesięcy o wspomnianym inkubatorze. Dla tych, którzy przeczytali tamten optymistyczny materiał, zapraszam do dzisiejszego tekstu.

Główną funkcją Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości jest pomoc młodym ludziom, którzy chcą wystartować ze swoim pomysłem na biznes, jednak z powodu braku doświadczenia boją się założyć normalną działalność gospodarczą.

Tak powinna brzmieć główna definicja tej instytucji. Wszyscy Ci, którzy założyli, lub którzy chcą założyć biznes muszą pamiętać – jest to forma prologu do świata biznesu, który ma Ci uświadomić bez mocnych i częstych kopniaków w końcową część przewodu pokarmowego, że świat jest brutalny i biznes to nie jest zabawa.

Zasada jest prosta: jeżeli nie potrafisz sobie poradzić w inkubatorze, będzie Ci jeszcze trudniej odnaleźć się prowadząc normalną działalność gospodarczą.

Główną funkcją inkubatora, jest wyręczenie Cie w sprawach takich jak prowadzenie księgowości, działanie zgodnie z zasadami prawa, płacenie za Ciebie podatków, ubezpieczeń czy ZUS’u. Dzięki temu, przez równe dwa lata możesz się skupić na tym, na czym najbardziej powinieneś się skupić – na swojej działalności, na rozwijaniu sieci kontaktów, na zdobywaniu doświadczeń, które pomogą Ci ruszyć po założeniu normalnej działalności gospodarczej.

Znakomitym plusem inkubatora jest to, że możesz legalnie prowadzić swoją działalność przez dwa lata, a po tych dwóch latach mając już wspomniane doświadczenie, kontakty etc. możesz zacząć “od zera”, starając się o dotację czy to z urzędu miasta czy to z Unii Europejskiej. Dla mnie jest to jedna z głównych atrakcji, dzięki którym mogę jeść ciastko i nadal mieć ciastko.

Kolejnym plusem jest to, że miesiąc w miesiąc masz do dyspozycji grono prawników, którzy pomogą Ci przez X godzin w miesiącu w poprawianiu regulaminów, umów i innych ważnych formalnych rzeczy. Minusem jest bardzo duża biurokracja tego działu – nie masz dostępu bezpośrednio do prawnika, tylko kontaktujesz się z nim poprzez specjalny formularz emailowy. Z jednej strony rozumiem chęć utrzymania porządku przez prawników, z drugiej, wydaję mi się, że forma kontaktu mogłaby być znacznie bardziej dopracowana.

Kolejnym plusem (mówię o oddziale krakowskim) jest to, że wicedyrektorką, która opiekuje się Twoją firmą, jest bardzo miła Pani, która pomoże nie tylko w kwestiach formalnych, ale także da wiele rad, które pomogą przy staraniu się o dotację czy przy normalnym prowadzeniu firmy.

Dla równowagi teraz trochę o minusach. Nie jest to działalność gospodarcza. Prawnie, nie jesteś właścicielem firmy, jesteś tylko zatrudniony na umowę zlecenie przez inkubator. Przy prostym podpisywaniu umowy z kontrahentem najpierw musisz jechać do inkubatora sprawdzić umowę, następnie musi Ona być podpisana i opieczętowana przez dyrektora, następnie musisz zawieźć tę umowę do swojego klienta. Kiedy klient podpiszę umowę, z powrotem swoją część musisz odwieźć do inkubatora. Jeżeli masz inkubator blisko uczelni, domu, lub komunikacja w Twoim mieście jest dobrze rozwiązania – nie ma problemu. Jednak w przypadku takich miast jak Kraków, podpisanie umowy z inkubatorem, kontrahentem a następnie odwiezienie jej z powrotem do inkubatora może zająć pół dnia.

Kolejnym ograniczeniem jest ilość dokumentów, które możesz wygenerować bez dodatkowej opłaty. Jest to 25/50 (w zależności od oddziału) sztuk dokumentów. Kiedy licznik wystuka magiczną cyferkę, musisz zapłacić z góry 50zł za kolejne 25 dokumentów. Bardzo uprzykrza sprawę przy prowadzeniu sklepu internetowego, jednak w takim przypadku jest na to sposób – jeżeli klient nie wymaga od Ciebie faktury, wszystkie sprzedane przedmioty możesz wklepywać na zakupioną przez siebie kasę fiskalną. Następnie po zakończeniu miesiąca za pomocą magicznej funkcji podsumowującej w kasie cały miesiąc, zaniesiesz zamiast kilkudziesięciu dokumentów tylko jeden – wyciąg.

Kolejnym problemem jest ograniczona dostępność do pieniędzy. Aby zrobić przelew musisz udać się do inkubatora, podpisać umowę lub przedstawić fakturę, następnie wklepać do systemu zlecenie sprzedaży a później czekać od dnia do dwóch na realizację przelewu. Tak długi proces jest uzależniony od ilości spraw, jakie osoby odpowiedzialne za sprawowanie pieczy nad Twoją firmą (najczęściej dyrektorzy AIP) mają do zrobienia. Po ich zatwierdzeniu przelewu musisz uzbroić się w kolejne nakłady cierpliwości, czekając na to aż bank w którym masz założone konto zrealizuje zatwierdzony przelew.

Ostatecznie, ja jestem zadowolony z inkubatora. Za niedużą comiesięczną stałą kwotę jestem w stanie prowadzić legalny biznes, wystawiać faktury i być wiarygodny w oczach klienta. To bardzo duże możliwości, za bardzo małe pieniądze.

Uważam, że każdy, kto ma pomysł na biznes i się waha podjąć jakieś kroki, powinien postawić na Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości. Jeżeli nie wypali w najgorszym wypadku będziesz stratny kilkaset złotych. Gdyby to samo nie wypaliło przy normalnej działalności gospodarczej, straciłbyś obniżoną na dwa lata stawkę ZUS, oraz możliwość wzięcia dotacji z urzędu miasta. Dla mnie, są to dwa spore asy w rękawie, których nie zamierzam wykorzystywać jeszcze przynajmniej przez najbliższy rok.

Pięć blogów, które najbardziej wpłynęły na moje życie.

Grudzień 15th, 2009 1 komentarz

zachod Pięć blogów, które najbardziej wpłynęły na moje życie.

Dzisiejszy wpis będzie niekonwencjonalny. Zamierzam dzisiaj pisać nie o sobie, a o innych – kolegach bloggerach.

Jeszcze kilka lat temu, słowo blog/blogger kojarzyło się z obciachem, siarą, pamiętnikami prowadzonymi przez zdołowane rzesze nastolatek, piszące o czymś, co tylko One potrafiły zrozumieć. Na całe szczęście w ciągu ostatnich paru lat zmieniło się to na dobre. W tym czasie powstało wiele wartościowych blogów, których autorzy najczęściej wiedząc lub nie, kierujący się zasadą “podaj dalej” dzielą się swoimi przemyśleniami, wiedzą czy doświadczeniami na różne tematy.

Dzięki temu dzisiaj mamy wiele tematycznych, profesjonalnych blogów, które mogą mocno wpłynąć na nasze przemyślenia, mogą nas wiele nauczyć, a nawet mogą nas zmienić.

Ja zadecydowałem dzisiaj napisać o pięciu takich blogach, które czytam na bieżąco i które wpłynęły na mnie w zauważalny sposób. Kolejność ich wymienienia zupełnie przypadkowa.

Alexba.eu – dla mnie jest to biblia. Dzięki autorowi poznałem zasadę “podaj dalej”, którą staram się stosować w swoim życiu. Dzięki niemu dowiedziałem się wiele przydatnych informacji zwłaszcza w zakresie kontaktów biznesowych, czy podkręcania własnego życia i dążenia do ustalonych przeze mnie celów. Polecam go wszystkim tym, którzy potrafią czytać!

Appfunds.blogspot.com – najlepszy blog w Polsce na temat finansów. Chcesz wiedzieć, jaka lokata jest na czasie? Ile pieniędzy potrzebujesz, żeby zacząć grać na giełdzie? Chcesz wprowadzić się w świat finansów, czytając teksty napisane świetnym, zrozumiałym dla każdego językiem? Lepiej nie mogłeś trafić! Dzięki temu blogowi zacząłem interesować się finansami. Było to rok temu, kiedy na niego trafiłem, spędziłem praktycznie cały dzień, czytając wszystkie archiwalne wpisy – co polecam również Tobie, jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś drogi czytelniku!

Rentier-blog.pl – blog przyszłego milionera. Marcin, autor bloga założył go później ode mnie. Do dzisiaj podziwiam jego systematyczność (i ciągle pragnę w tak dużym stopniu wykształcić w sobie tę cechę). Dzięki niemu obejrzałem film Willa Smitha ( Read and run ), który przekazał mi klucz do szczęśliwego życia – czytać i biegać. Miesiąc temu zapisałem się na siłownie, gdzie aktualnie dwa razy w tygodniu przebywam póki co kilka kilometrów na bieżni, powoli ucząc się przełamywać wewnętrzny głos w sobie, który w trudnych chwilach mówi mi “poddaj się, nie dasz rady, jesteś już tym wszystkim zmęczony”.

Uważam, że blog Marcina prędzej czy później na przestrzeni kilku lat będzie polskim odpowiednikiem amerykańskiego bloga Timothy’iego Ferrissa. Tego mu życzę!

Podtwórca.blogspot.com – blog przedsiębiorcy. Analiza techniczna (która mnie fascynuje i o której uwielbiam czytać), głębokie przemyślenia pisane bardzo przystępnym językiem na tematy nie tylko finansowe, tematy dotyczące kulinariów, życia zawodowego, chaosu czy astrologii. Osobiście, dążę do tego, aby pisać tak lekkim językiem jak piszę autor tego bloga. Jego sekretem jest złoty napój towarzyszący podczas pisania. Muszę zacząć stosować! Dzięki temu blogowi zacząłem patrzeć na wiele spraw w sposób nieprostoliniowy. Polecam wszystkim, najlepiej smakuje do śniadania przy kawie!

biz.blox.pl – biznes bez stresu. Zbiór poradników, zasad, przykazań, tekstów i wiele wiele innych, dotyczących prowadzenia efektywnego i efektownego życia zawodowego i osobistego. Skarbnica wiedzy dotyczącej techniki “Getting things done”. Dzięki temu blogowi, zacząłem sortować pocztę, przeczytałem książkę w oryginale “Getting things done”, oraz wprowadziłem w swoje życie wiele pozytywnych zasad. Polecam wszystkim, zorientowanym na efektywność i samorozwój!

Mam nadzieję, że jeżeli nie słyszeliście o tych blogach, spodobają się Wam tak jak mnie. Jeżeli macie blogi, które wpłynęły w mniejszy lub w większy sposób na wasze życie, nie zastanawiajcie się i “podajcie dalej” linka do mnie!

Dlaczego warto skorzystać z usług mojej firmy?

Grudzień 14th, 2009 20 comments

Dzisiejszy wpis będzie bardzo egocentryczny – skupiony typowo na mojej firmie. Zamierzam w nim odpowiedzieć na pytanie: jakie są mocne strony mojej firmy? Oraz na pytanie: dlaczego oferta mojej firmy jest konkurencyjna?

W dzisiejszych czasach spora część społeczeństwa każdego kraju korzysta z internetu. Badania dowodzą, że w tym medium mamy możliwość w sposób najbardziej efektywny i ekonomiczny zareklamować produkt naszej firmy, lub usługi które świadczymy. W internecie jesteśmy w stanie znaleźć dzisiaj wszystko. Możliwości są ograniczone tak naprawdę tylko i wyłącznie naszą wyobraźnią.

O ile w krajach zachodnich inwestycje w reklamę oraz w wizerunek firmy w internecie są liczone w miliardach dolarów czy euro, o tyle w Polsce jeszcze nie przyzwyczailiśmy się jako społeczeństwo do faktu, że medium jakim jest internet – jest przyszłością. Nie bez powodu na stronie mojej firmy w dziale kontaktowym zamieściłem cytat Michaela Della “Firma, która nie istnieje w Internecie, za pięć lat przestanie istnieć w ogóle.” Jest to fakt, który trzeba zaakceptować.

Wychodząc na przód potrzebom, które głęboko wierzę zostaną wykształcone wśród moich przyszłych klientów – otworzyłem firmę, która prowadzi kompleksowe działania marketingowe, skupione głównie na działalności w Internecie, ale nie tylko.

Kiedy zakładałem tę firmę, głównym problemem z którym musiałem się zmierzyć było pytanie: “co i jak zrobić, aby nie przykleić sobie na stałe plakietki “tanie strony internetowe”? “. Wdrażając swoją ofertę w życie pamiętałem o tym, że aby zacząć działalność oraz znaleźć klientów muszę im zagwarantować kilka różnych rzeczy:logo_final copy

  1. Profesjonalną jakość naszych produktów - wszyscy Ci zainteresowani “prawie” namacalnymi dowodami mogą spojrzeć w wersję demonstracyjną naszego systemu zarządzania treścią, dostępną pod adresem: demo . To, co wydaje się być nieosiągalnym dla wielu firm – drogi, wyszukany i profesjonalny wizerunek,w postaci strony internetowej, która przy tym jest banalna w zarządzaniu – jest tak naprawdę w zasięgu ich rąk. Wystarczy zadzwonić i zapytać.
  2. Indywidualne podejście do każdego Klienta – jedną z najważniejszych cech, którą stale staram się rozwijać jest to, aby każdy klient bez względu na to, czy zamówi usługę za 100zł czy za 100 000zł czuł się wyjątkowo i profesjonalnie potraktowany. Wierzę, że dzięki temu w przyszłości drogą łańcuszkową moja sieć kontaktów biznesowych rozrośnie się, poprzez ciągłe polecanie moich usług.
  3. Atrakcyjne ceny – jak na rynek krakowski czy nawet polski, mogę się pochwalić chyba najatrakcyjniejszymi cenami, za profesjonalną i staranną pracę. Prace, które prezentują jakość …. (sami oceńcie po przykładach) są atrakcyjne finansowo dla średnich, małych czy nawet mikro-firm, dopiero startujących w biznesie!
  4. Kompleksowe usługi – zajmujemy się nie tylko projektowaniem zaawansowanych aplikacji sieciowych czy też graficzną kreacją wizerunku od wizytówek, przez bannery po plakaty, ale także szeroko pojętym PR’em. Wykorzystując różne opanowane prawie do perfekcji techniki, potrafimy wywołać niemały szum w internecie, zaskoczyć, zmusić do myślenia.
  5. Wysoko postawione naszemu zespołowi poprzeczmk fb Dlaczego warto skorzystać z usług mojej firmy?ki – aby zasłużyć na miano Agencji Interaktywnej, postawiliśmy sobie za zadanie zorganizowanie dużej interaktywnej aplikacji/portalu, zrzeszającego sporą liczbę osób zorientowanych na rozwój, pracę i działania! Jednoczymy różne grupy ludzi, które z zapałem tworzą coś nowego w polskim Internecie. Aby ludzie usłyszeli o nas, zdecydowaliśmy się na zorganizowanie imprezy promującej nasz portal w jednym z największych i najbardziej szanowanych klubów w Krakowie (który podczas negocjacji z wielkim zapałem “wszedł” w nasz projekt). O wszystkim dowiecie się w najbliższych tygodniach!
  6. Największy, jaki jest możliwy zapał do pracy – robimy to, co najbardziej kochamy, co sprawia nam ekstremalną frajdę oraz wielką satysfakcję. Dajemy klientom, uczestnikom naszych kampanii pozytywny power, który ma działać jak wirus – zarażać wszystkich dookoła, mobilizować do działania i napawać optymizmem.

Dzięki tej firmie wierzę, że robię coś dobrego dla innych. Wnoszę w ich życie pozytywną wartość, która zostaje doceniana, tak jak został przez Was, czytelników doceniony mój blog.

Trzymajcie za mnie kciuki i korzystajcie z naszych usług. Koledzy bloggerzy oraz czytelnicy mają u nas specjalne gratisy ;-)
Zapraszam do zadawania pytań i komentarzy!

Jak sobie radzić z Klientem?

Grudzień 12th, 2009 2 comments

rekin Jak sobie radzić z Klientem?

Pomimo tego, że kolejny miesiąc już minął, w grudniu nie zacznę od podsumowania ubiegłego miesiąca. Zrobię to razem z podsumowaniem roku prowadzenia bloga – czyli 22 grudnia.

Dzisiejszy temat poruszyłem ze względu na kilka przemyśleń, które natchnęły mnie podczas prowadzenia mojego biznesu. Liczę na to, że czytelnicy prowadzący działalność gospodarczą lub nawet pracujący w firmach, na stanowisku wymagającym stałego kontaktu z klientem – wypowiedzą się i udzielą mi rad. W końcu nikt nie jest doskonały i najlepiej jest uczyć się na czyichś błędach.

1. Traktuj Klienta z należytym szacunkiem.

Na pewno na przestrzeni całego swojego życia, korzystając z usług, serwisu czy infolinii spotkaliście się z sytuacjami, podczas których osoba odpowiedzialna za kontakt z Wami – czyt. klientem – zachowała się niekulturalnie, unosiła się itp. W moim skromnym życiu zdarzyło się wiele takich sytuacji, podczas których nawet zostałem zwyzywany, prosząc o serwis produktu, który zamówiłem w danym sklepie. Jakie są tego konsekwencje – wszyscy wiemy. Niezadowolony klient odradzi dziesięciu potencjalnym klientom nasze usługi lub produkty, zadowolony klient może w przyszłości skorzysta z naszych usług ponownie, lub poleci nas swoim znajomym. Jak wszyscy wiemy, nad dobrym wizerunkiem pracuje się latami, a traci się go w parę minut. Warto o tym pamiętać w kontaktach z klientem.

2. Nie pozwól, aby Klient kiedykolwiek poczuł się głupcem.

Zasada dosyć prosta, a jakże często nieprzestrzegana przez wiele firm. Dosyć często, czy to w serwisie technicznym sklepu informatycznego, czy nawet w restauracji jesteśmy słownie lub mową ciała wyśmiani przez naszych usługodawców. Najczęściej jest to spowodowane niskim poczuciem własnej wartości kontrahenta, który nadrabia takowe, wymądrzaniem się i chwaleniem trudnym słownictwem którego nikt nie rozumie. Klient taki czuje się po prostu głupi, dodatkowo jego dezorientacja najczęściej prowadzi do niezdecydowania, obawy przed podjęciem dalszych kroków, co ostatecznie zamyka się w pętelkę z powodu frustracji naszego usługodawcy, który nie rozumie “jak normalny człowiek nie może rozumieć takich prostych pojęć!?”.

Nie musimy szukać daleko, aby zauważyć tego typu sytuacje w naszym życiu. Parę dni temu wybrałem się z moją kobietą do restauracji. Z racji tego, że rzadko chodzę w takie miejsca, nie są mi znane zasady dotyczące odpowiedniej kolejności zamawiania potraw czy drinków. Kiedy kelner po podaniu karty, zapytał co chcemy zamówić, jakież było jego zdziwienie, kiedy zdecydowaliśmy się na dwie lampki białego wina. Gdyby była to jednorazowa sytuacja – byłbym w stanie przymknąć na to oko, jednak 20 minut później po zjedzeniu przystawki i zamówieniu lodów malinowych inna kelnerka była również bardzo zdziwiona tym, że nie zamówiłem dania głównego.

Chciałbym zrozumieć tę sytuację, jednak nie potrafię. Uważam, że jeżeli jestem w jakimkolwiek miejscu publicznym, zachowuję się stosownie i kulturalnie, to kelner nie powinien dawać mi do zrozumienia (słownie lub wzrokowo), że mój wybór był nie na miejscu. Wychodzę z założenia, że idąc do restauracji, kawiarni czy pubu, to ja decyduję o tym, na co mam ochotę, a nie zbiór zasad ustanowionych przez osoby, które żyją tym tematem.

Pomimo tego, ze jedzenie było pyszne, nie wrócę ponownie do tej restauracji.

3. Uważaj na to, co mówisz i piszesz. Jeżeli piszesz, przeczytaj przynajmniej dwukrotnie zanim cokolwiek wyślesz/przekażesz adresatowi.

W ciągu ostatniego miesiąca z mojej winy, poprzez niedopowiedzenia, jeden z moich klientów odebrał moje słowa nie tak, jak zamierzałem. Zrozumiałem, że w tych kwestiach myślenie życzeniowe “klient na pewno odbierze to tak, jak powinien” nie sprawdza się (zresztą kiedy się sprawdza?). O ile w przypadku rozmów na żywo jesteśmy w stanie odkręcić od razu naszą gafę, o tyle w przypadku kontaktu tekstowego (np poprzez email czy list) warto dać do sprawdzenia pisany przez nas tekst innej osobie, najlepiej nie związanej z tematem, o którym piszemy. Dzięki temu dowiemy się, jakie nieścisłości i niedomówienia znajdują się w napisanym przez nas tekście, na które na pewno z racji “siedzenia w tym temacie” nie moglibyśmy sami wpaść.

4. Dawaj Klientowi więcej, niż na to zasłużył/ niż docelowo zamówił.

Tej zasady nauczyłem się z innego bloga: alexba.eu – do którego odwiedzenia serdecznie wszystkich zachęcam – znajdziecie tam zbiór bardzo przydatnych złotych przemyśleń, które przydadzą Wam się nie tylko w życiu zawodowym, ale także w osobistym.

Zasada jest prosta – każdy z Was świadomie lub nieświadomie wie, że wizerunek firmy w oczach klienta to rzecz święta. O ile nie jesteśmy w stanie sobie pozwolić na szeroko rozumiane usługi PR’owskie, o tyle możemy troszczyć się o klienta i dawać mu więcej, zwiększając automatycznie jego satysfakcję z naszych usług czy produktu.

5. Pamiętaj, że Klient ma zawsze rację.

Z tego założenia jako konsumenci wychodzimy najprawdopodobniej wszyscy. My wiemy, co jest dla nas najlepsze, my wiemy czego potrzebujemy. O ile nie zawsze to może być prawdą – co musisz zrozumieć kiedy prowadzisz biznes – o tyle nie warto nigdy rozciągać tematu. Kłótnie z klientem, sprzeczanie się o to kto ma rację jest po prostu zbyteczne. W tego typu sytuacjach najczęściej nikt nie czuje się dobrze. Jeżeli Twój klient ma jakiekolwiek wątpliwości – pomóż mu i postaraj się je rozwiać. Uwierz, dużo więcej zyskasz starając się być przyjacielem, który zawsze służy pomocą, niż będąc specjalistą, który wie co najlepsze.

Kiedy znajdziesz się w tego typu sytuacji, postaraj się ze wszystkich sił znaleźć nić porozumienia z klientem. Spójrz niesztampowo na dany problem i postaraj się go z pomocą klienta rozwiązać, tak aby ostatecznie obie strony były usatysfakcjonowane.

6. Nigdy, przenigdy nie obrażaj Klienta.

Bez względu na to, jak klient jest w stosunku do Ciebie niekulturalny – wykaż się klasą i staraj się załagodzić jakiekolwiek konflikty. Pamiętaj, wygrana wojna to nieodbyta wojna. Oczywiście, są sytuacje (najczęściej związane z finansami) w których jedynym rozwiązaniem problemu jest droga sądowa. Jeżeli jednak widzisz możliwość dogadania się z klientem, zaproponuj mu i załagodź wszelkie konflikty. Pamiętaj, Twoim priorytetem jest satysfakcja klienta. Jakakolwiek potyczka, bez względu czy wygrana czy przegrana, będzie dla Ciebie mimo wszystko stratą.

7. Zapamiętaj – nie jesteś doskonały.

Problemem wielu firm, które powstają lub które funkcjonują nawet od wielu lat, jest to, że ich pracownicy często wyróżnieni daną posadą, tracą zdolności samokrytyki. Prowadzi to do wywyższania się, pychy i innych złych grzechów czynionych przeciwko klientowi. Ja w swoim biznesie wychodzę z założenia, że będę uczył się przez całe życie. Do doskonałości mi jeszcze daleko.

Tak naprawdę po cichu dziękuję wszystkim klientom, właśnie za to, że dzięki ich różnorodności pozwalają mi spojrzeć z wielu różnych perspektyw na sprawy, które dotychczas były najczęściej dla mnie oczywiste. Dzięki wielokrotnej krytyce, wymaganiach, szczerych słowach w moim kierunku – dostaję najlepsze co mogę dostać – feedback, dzięki któremu wiem, co robię złego, co mogę poprawić, aby ostatecznie dążąc do perfekcji, dla każdego z moich klientów współpraca ze mną była czystą i bezproblemową przyjemnością.

A wy, jakie macie przemyślenia na temat kontaktu z klientem? Interesują mnie obie strony medalu: Wy jako konsumenci, oraz Wy jako usługodawcy. Zapraszam do rozmowy!