Archiwum

Archiwum dla Październik, 2009

Życie proste jak gra komputerowa.

Październik 31st, 2009 8 comments

karuzela Życie proste jak gra komputerowa.

Parę dni temu byłem u mojego przyjaciela, który jest fanem gier komputerowych. Moja przygoda związana z tą formą relaksu zakończyła się na dobre w okolicach początków liceum. Mimo tego, kiedy mam okazję zagrać w jakąś kultową grę (zwłaszcza wyścigówkę) nie odmawiam. Jak często bywa, nawet tego typu działanie wniosło do mojego życia kilka ciekawych przemyśleń, o których dzisiaj chciałbym się z Wami podzielić.

Przenieśmy się zatem w świat gier komputerowych. Podejrzewam, że większość z nas miała z nimi jakąś styczność więc łatwo będzie Wam powrócić do tych czasów, kiedy przechodziliście swoją ukochaną grę, pokonując jej kolejne etapy. Mój taki “ostatni raz” odbywał się przy grze Need for Speed Porsche, po której stałem się wielbicielem i maniakiem tej marki aut. Przeszedłem tę grę od początku do końca; po paru tygodniach grania znałem wszystkie modele aut, dane techniczne, lata produkcji itp. W ciągu tych kilku tygodni stałem się “Młodszym Specjalistą ds. marki Porsche”.

W ostatnich dniach, kiedy przyglądałem się osobom grającym, zauważyłem bardzo ciekawe zjawisko: wszelkie problemy, zagadki, zadania w grach, bez względu na poziom trudności są powtarzane, aż do osiągnięcia danego celu.

Co wpływa na to, że tak chętnie pokonujemy wszelkie przeciwności losu w wirtualnym świecie, a w rzeczywistym wręcz przeciwnie? Jakie wnioski możemy wyciągnąć z gier, aby poprawić swoje życie?

  1. W grach komputerowych najczęściej z góry mamy przedstawiony cel danej misji. Wybudować miasto, przejechać jakąś trasę, uciec policji, wybudować dom – ile gier, tyle zadań. Przedstawienie jasno określonego celu w grze pozwala nam skupić się na jego realizacji. Wiemy co chcemy osiągnąć. Co możemy w tej sytuacji zrobić w naszym życiu? Za sprawą magicznej sztuczki możemy zrealizować całkiem sporą część zadań, które będą milowym krokiem w osiągnięciu tego marzenia. Wystarczy tylko spisać marzenie do notesu i zamienić je w cel do osiągnięcia. Dlaczego jest to milowy krok? Przecież spisaliśmy tylko parę słów na kartkę papieru. Wielokrotnie pisałem na tym blogu, że wg różnych badań spisanie celu na kartkę zwiększa jego prawdopodobieństwo osiągnięcia o kilkadziesiąt procent. Skoro kosztuje nas to tylko kilka sekund, dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić?
  2. Ogromnym atutem każdej gry jest to, że przez cały okres zabawy wiesz na czym stoisz. Znasz swój ekwipunek, swój sprzęt – mówiąc najprościej orientujesz się jakie zasoby masz lub będziesz mieć, które pomogą Ci w osiągnięciu tego celu. Dzięki temu, że najczęściej zasoby te są łatwo dostępne i prezentowane w interfejsie, pamiętasz o tym, że możesz z nich skorzystać i tak też robisz, kiedy sytuacja tego wymaga. Wniosek? Kolejny krok przybliżający nas do celu, jest wypisanie wszystkiego tego, co mamy  i co jest nam potrzebne do jego osiągnięcia. Jak pamiętacie, we wpisie Jak zmotywować i zorganizować się do sesji egzaminacyjnej? nie zapomniałem przy tworzeniu planu o napisaniu kupieniu takich drobnostek jak zeszyty, długopisy, ołówki etc.
  3. Trzecią zaletą często spotykaną w grach jest udostępnienie drzewa rozwoju umiejętności czy przebiegu gry. Dzięki niemu w każdym momencie wiesz, ile jeszcze zostało do nauczenia umiejętności na najwyższym poziomie, czy do realizacji danego zadania. Wniosek? Rozbij plan na etapy, tak zwane kroki milowe, które pozwolą Ci zorientować się na jakim etapie realizacji swoich marzeń jesteś. Dzięki niemu, krok po kroku będziesz rozwiązywał zadania w kolejności, która będzie dla Ciebie w danej sytuacji najbardziej efektywna.
  4. Możliwość zapisu i odtworzenia wcześniejszego stanu gry. Nie, tego nie zamierzamy zaimplementować w naszym życiu, niestety jest to nie możliwe. Mimo tego, jesteśmy w stanie dużo wynieść z tej opcji. Przypomnij sobie ile razy dochodząc do koszmarnie trudnego punktu w grze, ładowałeś i restartowałeś grę bez końca, aż udało Ci się przejść ten trudny etap. Pomimo braku możliwości restartowania naszego życia do wcześniej zapamiętanego poziomu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wielokrotnie pomimo porażki nie poddawać się i dążyć do przezwyciężenia trudnych momentów na etapie naszej drogi do sukcesu.

Teraz zastanów się, skoro wszystkie najlepsze funkcjonalności, scenariusze, które możesz zobaczyć w grach jesteś w stanie zaimplementować w swoim życiu, to dlaczego z tego nie skorzystać? Jedno jest pewne, lepszej grafiki i dźwięku nie dostaniesz nigdzie indziej tylko w Twoim codziennym życiu!

Zatem, nie pozostaje Ci nic innego, jak zrobić pierwszy krok milowy na drodze do Twojego sukcesu. Weź kartkę i ołówek i pisz.

A następnym krokiem niech będzie napisanie komentarza pod tym tym tekstem ;-)

It’s business.

Październik 8th, 2009 12 comments

just blog Its business.

Krótko i zwięźle: startujemy!

Zapraszam do odwiedzania, do polecania, do współpracy oraz oczywiście do komentarzy!

Historia mojego hobby.

Październik 8th, 2009 5 comments

hobby1 Historia mojego hobby.

Wszystko zaczęło się tak naprawdę w wieku 14lat, kiedy to pożyczając od swojego wujka modem do internetu, pierwszy raz połączyłem się z siecią. Kiedy udało mi się nawiązać połączenie z pamiętnym numerem 0 202122, byłem podekscytowany świadomością połączenia się w ciągu paru sekund z całym światem informacji. Po opanowaniu tych emocji, otworzyłem przeglądarkę internetową i tak naprawdę nie wiedziałem co wpisać do formularza adresowego. Nie zapomnę do końca mojego życia konsternacji towarzyszącej mi w tej chwili. Po oczywistym sprawdzeniu domeny microsoft.pl oraz windows.pl, pobiegłem do swojego pokoju w poszukiwaniu magazynów o grach komputerowych, wertując jak najszybciej ich kartki w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego linka.

Pamiętam, że wtedy byłem tak pewny swojej wiedzy na temat internetu, że w ciemno powiedziałem rodzicom, o braku potrzeby rozłączania modemu. W moim mniemaniu wystarczyło wyłączyć przeglądarkę, aby impulsy za korzystanie z internetu nie były już naliczane. Jak się domyślacie, moja pierwsza przygoda z internetem, po przyjściu rachunku za telefon okazała się być bardzo drogą przygodą. Nie mniej jednak nie straciłem zapału do sieci, pomimo tak wielkiego kosztu w korzystaniu z tej usługi (musiałem opłacić ogromny jak na tamte czasy rachunek za internet, z własnego kieszonkowego).

Kiedy w Polsce pojawiły się pierwsze oferty zryczałtowanego internetu wybłagałem moich rodziców wmawiając im, że internet jest mi niezbędny do nauki i zamówienie 60 godzinnego ryczałtu z pewnością przełoży się na moje wyniki w szkole. Jak się zapewne domyślacie była to swego rodzaju kiełbasa wyborcza. W tamtych czasach pomimo braku znajomości wyrażenia “po trupach do celu” było to moje podświadome podejście.

Mając już pseudo-stały dostęp do internetu zacząłem interesować się projektowaniem stron internetowych. Na początku był to czysty html, edytowany przez wtedy popularny program Microsoft Front Page. W starym komputerze znajdującym się w piwnicy znajduje się dysk twardy, na którym byłą zapisana moja pierwsza w życiu zaprojektowana własnoręcznie strona internetowa. Pamiętam ją do dziś.

Layout był wysoce wysublimowany. Biała czcionka, czarne tło ze srebrną owieczką w prawym górnym rogu (kiedyś na pewno wyjaśnię, co to oznaczało). Pamiętam moją radość, a właściwie ekstazę towarzyszącą mi w tym momencie. Pobiegłem do moich rodziców by pochwalić się jej moim pierwszym arcydziełem. Oczywiście usłyszałem, że strona jest przecudna i że są Oni ze mnie bardzo dumni. Oczywiście, dopiero po parunastu miesiącach prac w tej dziedzinie zrozumiałem, że zasięganie opinii moich rodziców nie jest najlepszym rozwiązaniem. Zrozumiały był fakt, że bez względu na to, co zaprojektuję i jak zaprojektuję, moja rodzina i tak będzie wniebowzięta podczas oglądania efektów moich prac. Poszedłem krok dalej.

Kiedy pod koniec gimnazjum miałem na swoim koncie kilkanaście stronek internetowych, wpadłem na pomysł: zaprojektujmy portal na miarę wp.pl. A co tam! Pobiegłem do swoich kumpli i przedstawiłem im swoją wizję. Oczywiście, błyskawicznie zostałem ściągnięty na ziemię. Mimo tego, że mój pomysł okazał się być niemożliwą do spełnienia fantazją, nie powstrzymał mnie on przed działaniem. Otworzyłem serwis z recenzjami gier w internecie (który nawiasem mówiąc jest online do dzisiaj ;) – za jakiś czas, przy innym projekcie udostępnię go wraz z paroma innymi moimi stronami). Zebrałem kilku znajomych, którzy testowali gry, a następnie pisali w serwisie recenzję. Miałem wtedy 16lat i już byłem redaktorem naczelnym! ;)

Serwis ten, niestety szybko się rozpadł z powodu “konfliktów panujących w redakcji”. Zastanawiałem się co mogę zrobić, żeby wybić się i zdobyć jeszcze większe doświadczenie. Ze względu na aktywne uczestniczenie w pewnym forum, poznałem pewnego kolegę, który był świetnym programistą i przez parę miesięcy wprowadzał mnie w tajniki pisania w php. Nasza znajomość rozwijała się w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy i tak zaufaliśmy sobie, że postanowiliśmy stworzyć coś w internecie razem (przy pomocy paru innych osób).

Założyliśmy działalność gospodarczą, która świadczyła pewne usługi internetowe non-profit. Główną misją tej działalności, było umożliwianie rozwoju młodym webdesignerom w Polskim internecie. Przez półtora roku zajmowałem się kontaktem z klientami, opieką nad stroną internetową czy planowaniem promocji. Pomimo wkładania wielkich starań po niecałych dwóch latach byliśmy zmuszeni sprzedać za psie pieniądze naszą firmę konkurencji, ponieważ nawet nie biorąc za to żadnego wynagrodzenia nasze koszty związane z utrzymaniem firmy i tak przekraczały nasze przypływy . Patrząc na to z perspektywy dnia dzisiejszego zabił nas brak biznes planu i jasno wytoczonych celów. Chcieliśmy dobrze, ale to nie wystarczyło. Rynek zweryfikował siłę naszej firmy i szybko dał znać o ciężkich warunkach jakie na nim panują.

Osoba, która czyta tego bloga systematycznie od deski do deski powiedziałaby, że to kolejna porażka w moim niedługim życiu. Przyznaję rację. Była to jedna z wielu trudnych lekcji w moim życiu, z której wyciągnąłem dużo wniosków i nabyłem sporo doświadczenia.

Po tym wydarzeniu wróciłem z powrotem do projektowania stron internetowych. Dostałem ciekawą propozycję pracy, o której pisałem już w innym wpisie i zacząłem się powoli fascynować zarządzaniem projektami. Po paru latach małych praktyk, zadecydowałem, że tym ostatecznie chcę się zająć. Zacząłem szukać ludzi do mojej grupy: programistów, koderów, grafików i kiedy złożyłem pełną grupę – zabrałem się do roboty.

W ciągu tych kilku lat mojej pracy i rozwoju, miałem niesamowitego fuksa. Wydaję mi się, że kluczem do małego sukcesu, jaki powoli zaczynam osiągać było to, że praktycznie zawsze mówiłem “tak, zróbmy to!” (polecam obejrzenie filmu “Yes man” / “Człowiek na tak”), przez co zdobyłem dużo bardzo ciekawych i fajnych kontaktów wśród osób, które przez te kilka lat pomagały mi w mniejszy lub większy sposób.

Bywały też ciężkie chwile. Jakiś czas temu, byłem tak zawiedziony pewną sytuacją, że chciałem już dać sobie jakąś półroczną przerwę i ochłonąć. Wtedy, podczas pewnej imprezy spotkałem mojego bardzo dobrego znajomego, który służył mi często bardzo cennymi radami.

Opisałem mu swoją całą sytuację. Dostałem od niego odpowiedź na pytanie “co zrobić, żeby iść wyżej, szybciej z większą dokładnością i wyraźniejszym profesjonalizmem?”. Kiedy myślę nad tą odpowiedzią, dochodzę do wniosku, że była Ona banalna i oczywista. Poszerzyć widełki ryzyka (tak długo, jak nie pojawią się za tym kłopoty finansowe – mowa o kredytach), usunąć słabe ogniwa i pracować nad silnymi stronami.

Po ponad pół roku wdrażania i pracowania nad tymi zmianami, ruszyłem.

Wrzesień ‘09 – podsumowanie – koniec wakacji!

Październik 4th, 2009 4 comments

leba Wrzesień 09   podsumowanie   koniec wakacji!

Wrzesień był jednym z najuboższych miesięcy pod względem mojej aktywności na blogu. Niestety, egzaminy w sesji jesiennej nie poszły do końca tak, jak zakładałem co było spowodowane właściwie tylko i wyłącznie moją winą (napiszę o tym osobny tekst w tym tygodniu). Ostatni, najtrudniejszy dla mnie egzamin, przerósł moje oczekiwania i ostatecznie go nie zdałem. Konsekwencją tego jest wzięcie warunku z tego przedmiotu (analiza matematyczna), co będzie mnie kosztować 225zł. Na całe szczęście opłata ta będzie przeze mnie uiszczona dopiero w momencie rozpoczynania odrabiania tego przedmiotu.

Przechodząc do spraw bloga. W ostatnim miesiącu, mimo praktycznego braku mojej aktywności w postaci artykułów, dużo stałych i nowych czytelników udzielało się w komentarzach w starszych wpisach. Nawiązały się dosyć ciekawe dyskusje. Właściwie Wasze komentarze nakreśliły mi parę ciekawych tematów, które w najbliższych tygodniach postaram się omówić.

Aby Was zaciekawić, przedstawię pokrótce o czym chcę napisać. Pierwszy temat, który poruszył kolega Sentosa będzie dotyczył moich przemyśleń na temat oczekiwanego zwrotu z inwestycji. Wbrew pozorom jest to ciekawy temat, który postaram się rozwinąć w najbliższych dniach.

Kolejnym obiektem mojego wpisu, będzie moja główna inwestycja, w którą aktualnie pakuję praktycznie większość swoich zasobów czasowych, finansowych oraz nerwowych. Mowa oczywiście o mojej agencji interaktywnej, z której stroną internetową ruszam w najbliższych dniach. Dotychczas przez ostatni ponad rok, jak to się mówi “szewc bez butów chodził”. Zadecydowałem wejść na kolejny, wyższy poziom zaawansowania i skupiłem się głównie na rozwoju tego biznesu. Zamierzam o tym napisać od razu, kiedy strona internetowa będzie w 100 procentach dopracowana.

Następnym tematem na moim blogu, który poruszę będzie propozycja wspólnego projektu razem z czytelnikami. Chciałbym coś z Wami stworzyć. Wszelkie informacje znajdą się we wpisie właściwym :-)

Dlaczego piszę o tym, co zamierzam napisać? Ponieważ przedstawiając Wam oficjalnie moje plany, doprowadzam do pewnego zobowiązania. Wierzę, że ten sposób pomoże mi w organizacji i motywacji przy rozwijaniu bloga.

Przechodząc do wpisów w tamtym miesiącu. Napisałem dwa teksty:

  1. Sierpień ‘09 – podsumowanie
  2. Certyfikaty na srebro – krótka analiza

Bieda, ale obiecuję poprawę.

Przechodząc do finansów. Zadecydowałem, że moja przerwa od giełdy zostanie jeszcze przedłużona na przynajmniej parę miesięcy. Jest to spowodowane prowadzeniem mojego biznesu oraz rozwijaniem w nim strategicznych projektów, które są moimi oczkami w głowie. Nie mogę sobie pozwolić na straty na giełdzie oraz nie mam czasu na kształcenie się w tym temacie, dlatego kieruję swoje siły na to, co wychodzi mi najlepiej i póki co jest dużo bardziej zyskowne – mój biznes.

Działalność ta wiąże się także z inwestycjami, dlatego też zamierzam teraz podzielić swój wykres oszczędności na dwa. Środki finansowe oraz inwestycje alternatywne. Oczywiście ten drugi nie będzie przedstawiał realnej wartości moich przedsięwzięć. Wartość ta będzie bardzo mocno zaniżona, jednak nie przeszkadza mi to. Prawdziwym testem wszystkich moich projektów strategicznych będzie zysk, jaki będą przynosić. Jeśli się pojawi, na pewno będzie odkładany/reinwestowany ponownie.

Zacznijmy od pierwszego wykresu dotyczącego moich inwestycji strategicznych. Nazwijmy je inwestycjami alternatywnymi.

inwestycje alternatywne Wrzesień 09   podsumowanie   koniec wakacji!

Październik jest pierwszym miesiącem notowania tych inwestycji. Inwestycje te, to zazwyczaj kupno usług takich jak zaprojektowanie szaty graficznej, napisanie aplikacji, pozycjonowanie etc. Wykres będzie tylko rósł. Dlaczego?  Ponieważ nie będę efektów tych usług odsprzedawał dalej, przynajmniej przez następne 3lata, do czasu osiągnięcia wyznaczonych celów.

srodki finansowe Wrzesień 09   podsumowanie   koniec wakacji!

Powyższy wykres przedstawia posiadaną gotówkę ulokowaną na lokatach, kontach maklerskich, rachunkach oszczędnościowych. Jak widać, notujemy spadek 929zł. Jak już wcześniej napisałem 833zł zostało spożytkowane na inwestycje alternatywne, pozostałe 96zł zostało zainwestowane w… dołożenie się do nagrody dla mnie. Tak, z okazji ukończenia pierwszego roku studiów, kupiłem sobie obiektyw do mojego aparatu fotograficznego. Postanowiłem nagrodzić się w ten sposób. Mimo wszystko był to dla mnie kolejny dowód przemawiający za stworzeniem funduszu zapasowego.

stan majatku1 Wrzesień 09   podsumowanie   koniec wakacji!

Stan majątku  z powodu nagrodzenia się uległ zmniejszeniu. Niestety, kupno obiektywu, przełożyło się na brak wzrostu. Mimo wszystko nie żałuję. Od wielu lat chciałem się zająć fotografią i w końcu nadarzyła się okazja by zainwestować w porządny sprzęt. Nie myślcie, że to początek trwonienia moich oszczędności na kolejne akcesoria fotograficzne. Nie, plan jest nadal planem i inwestycje są nadal ważne. Wg mnie postąpiłem dobrze, ponieważ gdybym zamiast obiektywu wybrał odłożenie tych kilkuset złotych na lokatę, po paru miesiącach miałbym tylko kilkanaście złotych zysku. Inwestując w aparat, zrealizowałem jedno z marzeń, które przyniesie mi dużo więcej funu, niż kilka złotych zysku.

Aby kupno obiektywu przełożyło się także na bloga, będę starał się każdy wpis rozpoczynać zdjęciem mojego wykonania. Zaczynam od dziś :)

dochod z reklam Wrzesień 09   podsumowanie   koniec wakacji!

Wrzesień był kiepskim miesiącem jeśli chodzi o dochody z reklam. Najprawdopodobniej brak aktywności w pisaniu przełożył się na spadek. Zobaczymy jak będzie w październiku.

dochod sumaryczny Wrzesień 09   podsumowanie   koniec wakacji!

Dynamika wzrostu spadła, jednak mimo wszystko nie jest źle. Do końca roku powinno udać się wyciągnąć $100 z tego biznesu. W najbliższych tygodniu będę zastanawiał się nad otworzeniem paru innych blogów/stron internetowych, z myślą o zarobku z reklam. Zainspirowali mnie koledzy bloggerzy, którzy wyciągają w ciągu miesiąca od kilkudziesięciu do kilkuset złotych z tego tytułu. Mam także kilka innych pomysłów z tego tytułu, jednak jedyne co mogę powiedzieć to to, że najbliższy rok będzie ciekawy.

Podsumowując, mimo małej aktywności na blogu, dużo dzieje się w moim życiu i zamierzam w większości o tym wszystkim pisać. Liczę, na wasze aktywne kibicowanie i komentowanie! Powodzenia w nowym roku akademickim! ;]