Archiwum

Archiwum dla Lipiec, 2009

Rachunek maklerski dla studenta – eMakler w mBanku – cz.1

Lipiec 14th, 2009 13 comments

Pomimo złej koniunktury na rynkach finansowych, która trwa od praktycznie dwóch lat (9-07-2007 pierwszy szczyt hossy) zainteresowanie giełdą wśród studentów nie maleje, a przeciwnie rośnie. Wiele inteligentnych osób w młodym wieku zdaje sobie sprawę z faktu, że zaczynając swoją przygodę z inwestowaniem w momencie końcówki bessy może dorobić się niemałego wzrostu oszczędności w ciągu najbliższych lat studiowania.

Wielu oszczędzających studentów w tym ja, marzy i zakłada sobie cel: 10, 20 czy 50tyś zł oszczędności w dniu zakończenia studiów. Niestety, aby zgromadzić taki kapitał jedynie poprzez oszczędzanie, musielibyśmy comiesięcznie od początku studiów odkładać 166,67zł, 333,33zł czy 833,33zł w zależności od wyżej wybranej kwoty. O ile w przypadku studentów pierwsza i druga suma przy dobrej organizacji nie stanowi problemu, o tyle comiesięczne odłożenie prawie tysiąca złotych musiałoby wiązać się z dobrze płatną pracą przez cały czas trwania studiów oraz dobrze zarządzanymi finansami osobistymi.

Oczywiście pomnożenie oszczędności o 2,5x czy o 5x na przestrzeni 5 lat jest niezmiernie trudne do osiągnięcia. Każdy kto marzy o takiej stopie zwrotu powinien wziąć zimny prysznic i przeczytać moje przygody ze spekulacją na giełdzie na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, aby zobaczyć jak rynek karze za zachłanność.

Dzisiejszy artykuł, rozpoczynający serię trzech artykułów porównujących 3 popularne i często wybierane przez studentów rachunki maklerskie. Będą to odpowiednio rachunki z biur maklerskich: mBanku, ING Securities oraz Alior Banku. Po trzech artykułach nastąpi krótkie podsumowanie i porównanie wyżej wymienionych rachunków. Mam nadzieję, że seria ta pomoże wielu początkującym osobom w wyborze.

Przechodząc do rzeczy.

mbank rachunek oferta Rachunek maklerski dla studenta   eMakler w mBanku   cz.1

Ogromnym plusem rachunku eMakler jest prostota i szybkość w jego założeniu. Praktycznie w ciągu kilku dni dostajemy od kuriera papiery do podpisania, co powoduje, że w bardzo szybkim czasie mamy możliwość korzystania z platformy inwestycyjnej. Jeszcze 3 lata temu, kiedy rozpoczynając studia zakładałem swój pierwszy rachunek maklerski eMakler, w umowie była klauzula, w której mBank miał prawo pobrać opłatę roczną w wysokości 30zł, w przypadku nie korzystania z założonego rachunku. Przepis ten nadal funkcjonuje i brzmi tak:

Uwaga: W przypadku kiedy na rachunku przez okres pełnego 1 roku kalendarzowego nie zostanie dokonana żadna transakcja, DI BRE pobierze opłatę w wysokości 30 zł. Opłata ta w danym roku może nie zostać pobrana jeśli mBank wspólnie z DI BRE postanowią o odstąpieniu od niej.”

W parę dni po założeniu rachunku inwestycyjnego, mamy możliwość korzystania z platformy inwestycyjnej zintegrowanej z naszym rachunkiem osobistym. Wygląd strony głównej części inwestycyjnej prezentuję na obrazku poniżej.

mbank rachunek wyglad 1 Rachunek maklerski dla studenta   eMakler w mBanku   cz.1

Jak widać, czytelność oraz funkcjonalność na pierwszy rzut oka jest bardzo dopracowana i zminimalizowana do tego stopnia, aby osoba korzystająca z tego rachunku nie była rozpraszana przez ogrom funkcji. Jak się dowiemy w dalszej części tekstu, założenie dotyczące prostoty jest kontynuowane we wszystkich podstronach tej aplikacji.

mbank rachunek wyglad 2 Rachunek maklerski dla studenta   eMakler w mBanku   cz.1

Powyżej możemy zobaczyć funkcje dotyczące zarządzania papierami wartościowymi. Mamy możliwość kupna, sprzedaży a nawet przeglądnięcia aktualnej oferty publicznej – nowych spółek zamierzających wejść na giełdę, czy spółek oferujących kolejne akcje ze względu na nową emisję papierów wartościowych.

Przejdźmy do jednego z najważniejszych elementów rachunku maklerskiego – tabeli ofert oraz wykresów. Ups, zapędziłem się… Niestety na tabeli ofert zaczynamy i kończymy. eMakler w swoim systemie nie przewidział żadnego narzędzia do analizy technicznej, nawet najprostszego wykresu. Z jednej strony jest to ogromna wada, z drugiej istnieje tyle darmowych narzędzi w sieci (chociażby na stooq.pl) gdzie można obserwować czy porównywać wszelakie wykresy, oraz korzystać ze specjalnie przygotowanych aplikacji do analizy technicznej, posiadających wszystkie podstawowe funkcje jakie są nam niezbędne  (przykład tutaj: http://stooq.pl/q/a/?s=fw20 ).

Zajmijmy się więc tabelą ofert. Standardowo w każdym rachunku maklerskim mamy dostęp do jednej oferty. Oznacza to, że widzimy pierwszą najlepszą ofertę kupna i sprzedaży dostępną na rynku. Mamy możliwość wykupienia abonamentu (opłacanego przynajmniej na 3 miesiące) na 5 najlepszych ofert. Koszt takiego abonamentu przedstawia tabelka poniżej.

mbank rachunek koszt oferty1 Rachunek maklerski dla studenta   eMakler w mBanku   cz.1

Niestety, tabela ofert jest uboga. Tak jak wcześniej wspomniałem najprawdopodobniej prostota była nadrzędną cechą stawianą przez projektantów platformy.

mbank rachunek tabela ofert Rachunek maklerski dla studenta   eMakler w mBanku   cz.1

Wielu doświadczonym inwestorom może się wydawać, że powyższe braki dyskwalifikują eMaklera na starcie. Jednak według mnie, prostota funkcji oraz mała ilość tak naprawdę zbędnych rozpraszaczy jest zaletą, zwłaszcza dla początkującego inwestora dla którego najlepszą formą inwestycji na pewno nie jest daytrading, wymagający świetnie dopracowanej zaawansowanej platformy. W moim mniemaniu każdy początkujący (i nie tylko) inwestor powinien inwestować po odpowiednio długim analizowaniu swoich możliwości i okazji. Transakcje powinny być przeprowadzane rzadko, a dobrze. Zbyt częste zawieranie transakcji i tzw. skakanie z kwiatka na kwiatek, nawet przy ogromnym szczęściu w postaci braku straty na wartości papierów, wiąże się z bardzo dużymi kosztami związanymi z prowizją od każdej otwartej i zamkniętej transakcji.

Jeśli zdecydujemy się jednak grać bardzo krótkoterminowo, np. zawierać kilka transakcji dziennie, polecam wyłączenie listy haseł potwierdzających każdą transakcję. Niestety oczekiwanie na smsa, czy wpisywanie hasła z kartki trwa na tyle długo, że może doprowadzić do wielu sytuacji, w których stracimy możliwość kupna czy sprzedaży po interesującej nas cenie. Dodatkowo, ciągłe modyfikowanie zlecenia doprowadza do niepotrzebnych frustracji, które nie powinny towarzyszyć zwłaszcza grze na giełdzie ;-)

Ostatnim najważniejszym elementem rachunku maklerskiego eMakler jest formularz zleceń. Dzieli się on na dwie podstrony: Kupno papierów oraz Sprzedaż papierów. Oba formularze wyglądają identycznie i cechują się tą samą funkcjonalnośią. Poniżej możemy zobaczyć wygląd formularza kupna papierów wartościowych.

mbank rachunek zlecenie Rachunek maklerski dla studenta   eMakler w mBanku   cz.1

W pierwszym polu wybieramy interesujący nas walor. Mamy do wyboru: wszystkie spółki notowane na GPW, certyfikaty Raiffeisen Banku, Deutsche Banku, UniCredit i parę innych mniej mi znanych.

Drugie pole dotyczy liczby papierów, jaką chcemy nabyć lub sprzedać. Liczba ta musi być oczywiście liczbą całkowitą, dodatnią.

W kolejnym polu wpisujemy cenę, po jakiej zamierzamy kupić lub sprzedać walor. Istnieje także możliwość kupna/sprzedaży PKC czyli PO KAŻDEJ CENIE. Mamy wtedy gwarancje, że nasza transakcja odbędzie się natychmiastowo i zostanie w 100% zrealizowana. Musimy jednak pamiętać o tym, że nie jest do idealna forma zawierania transakcji (mimo częstego naganiania do korzystania z tej opcji na forach giełdowych). Kupując/Sprzedając PKC musimy się pogodzić z faktem, że cena po której na nabywamy lub pozbywamy się danego instrumentu, będzie nam znana dopiero po wykonaniu transakcji. O wadach takiej sytuacji wszyscy wiemy.

Limit aktywacji służy do uruchomienia warunku w zleceniu, który spowoduje, że nasze zlecenie pojawi się na rynku dopiero wtedy, kiedy osiągnie ustaloną przez nas cenę. Kwota ta w przypadku kupna nie może być większa, od limitu ceny, za jaką chcemy nabyć dany walor, lub mniejsza w przypadku sprzedaży. Przykład: chcemy kupić akcję po cenie 1zł więc ustawiamy limit 80gr. Gdy cena danej akcji spółki osiągnie ten poziom, nasze zlecenie kupna zostanie automatycznie aktywowane.

Ostatnie dwa pola służą określeniu kiedy dana transakcja ma zostać wrzucona na giełdę oraz jak długo ma być na rynku aktywna. Jest to wbrew pozorom bardzo dobra funkcja. Dzięki niej możemy ustalić zlecenie np kupna akcji pko po cenie 19zł (aktualnie w okolicach 25zł) i ustalić ważność zlecenia na przykład do końca roku. Dzięki temu nie będziemy musieli dzień w dzień obserwować i czekać na moment w którym ceny osiągną oczekiwany przez nas poziom. Jedyną wadą tego rozwiązania jest zablokowanie na określony czas środków, za które zamierzamy przeznaczyć na dany zakup.

Jak widać, mimo wielu negatywnych głosów dotyczących tego rachunku nie jest on wcale taki zły, jak by się mogło wydawać. Największymi plusami tej platformy jest: brak opłat za otwarcie oraz utrzymanie, niskie prowizje procentowe czyli 0,39% od każdej transakcji (prowizja minimalna 3zł) oraz 0,25% w przypadku daytradingu (otworzenia i zamknięcia danej pozycji tego samego dnia).

Plusem tej platformy jest możliwość korzystania z niej praktycznie z każdego komputera z dostępem do Internetu – bez względu na system czy oprogramowanie. Jedyne czego potrzebujemy to szybkie łącze internetowe, oraz jego przeglądarka. System transakcyjny działa na przeglądarkach takich jak Internet Explorer, Firefox, Chrom oraz Opera z zainstalowanym na komputerze pakietem Java Sun. Niestety w przypadku korzystania z Opery (testowane na wersji 9.6) moduł tabeli ofert nie uruchomił się, pytając czy mam zainstalowaną wyżej wymienioną Javę.

Szybkość tej platformy oceniam bardzo dobrze. O ile wyłączymy hasła potwierdzające każde zlecenie, szybkość realizacji każdej transakcji jest błyskawiczna.

Jeśli jesteś osobą która dopiero chce zacząć inwestowanie polecam ten rachunek maklerski zwłaszcza dla studentów. Dla amatora najważniejsza jest prostota aplikacji, dzięki której w szybki sposób będzie on w stanie załapać jak rynek działa i jak się gra na giełdzie. Rachunek Maklerski eMakler posiada wystarczającą ilość funkcji, które pozwolą w dobry sposób zarządzać Twoim portfelem inwestycyjnym.

Jeżeli zdecydujesz się na założenie rachunku inwestycyjnego z kontem osobistym w mBanku, możesz to zrobić poprzez wejście na powyższy baner systemu Bankier.pl. Dzięki temu wynagrodzisz moją pracę związaną z testowaniem tego rachunku poprzez prowizję wynoszącą 30zł.

Z góry dziękuję i zapraszam do komentarzy!

Złoto w portfelu

Lipiec 13th, 2009 18 comments

W wielu książkach czy blogach poświęconych tematyce inwestycji mówi się, że najlepszą formą ochrony kapitału przed inflacją jest inwestycja w złoto. Zaleca się, aby 10-15% swoich oszczędności ulokować najlepiej w fizycznym złocie. Dlaczego w fizycznym a nie papierkowym? Ze względu na możliwość ewentualnej niewypłacalności/bankructwa instytucji sprzedającej złoto w formie papierowo-elektronicznej.

Ponieważ nie znam się na numizmatyce wolałem nie ryzykować kupując na chybił trafił jakąś złotą monetę, którą najprawdopodobniej ciężko by mi było później sprzedać z zyskiem. Wybrałem papierowo-elektroniczną formę złota – certyfikaty RCGLDAOPEN banku Raiffeisen Bank.

Jeszcze pięć miesięcy temu w okolicach lutego, podczas potęgujących się spadków na giełdzie cena złota wyrażana w złotówkach dobijała do historycznej bariery 3809zł. Mogliśmy wtedy zauważyć bardzo mocny rajd, który na pewno jeszcze kiedyś się powtórzy. Aktualnie testujemy po raz trzeci lokalne dno na poziomie 2880zł za uncję. Od 20 stycznia do dnia dzisiejszego poziom ten nie został naruszony.

Dlaczego kupiłem złoto? W zeszły piątek dostałem wyrównanie mojego podatku z urzędu skarbowego. Zadecydowałem, że 400zł z niego powędruje na jakąś inwestycję (maksymalnie 3miesięczną). Sprawdziłem ile zarobiłbym inwestując tę kwotę w lokatę. Niestety zysk w okolicach 5zł po trzech miesiącach jest niewarty uwagi. Zacząłem szukać odpowiedniej dla mnie inwestycji. Wiedziałem, że nie będą to akcje, ani obligacje, ani certyfikaty na ropę. Zostały mi dwie opcje – złoto lub srebro.

Jak widać po temacie tego wpisu, zdecydowałem się na złoto. Moja pozycja opiewa na 1 certyfikat, który jest odpowiednikiem 0,1 uncji, czyli +- 3,2grama. Cena, po której nabyłem certyfikat to 288,63 zł + 3zł prowizji. Jako punkt docelowy, gdzie będę zastanawiał się nad realizacją zlecenia będzie poziom 329,63zł. Jeśli złoto dojdzie do tego poziomu zarobię równe 12%, czyli 35zł.

Jak już wcześniej wspomniałem, odłożyłem 400zł ze zwrotu podatku. 291,63zł poszło na złoto, zostało mi do wykorzystania 108,37zł. Dołożyłem do tej kwoty 13zł i kupiłem dodatkowo 3 certyfikaty na srebro RCSILAOPEN po cenie 39,60zł/szt. Sumarycznie łącznie z prowizją zapłaciłem 121,80zł. Jeśli zdecyduję się na sprzedanie złota z wcześniej ustalonym dwunastoprocentowym zyskiem kwota 400zł wzrośnie o 35zł, czyli o 8,75%. Gdybym zainwestował te pieniądze w lokatę, po 3 miesiącach w najlepszym wypadku zarobiłbym 1,5%. Liczę na to, że w ciągu 3 miesięcy złoto osiągnie mój ustalony poziom. Kiedy nastąpi ten moment, będę się zastanawiał, czy trzymać złoto jako zabezpieczenie przed inflacją, czy zakończyć transakcję jako krótkoterminową spekulacje.

oszczednosci lipiec 3 Złoto w portfelu

Aktualnie mój portfel inwestycyjny po zwrocie podatku wynosi 3449zł. W stosunku do miesiąca poprzedniego jest to wzrost o 13,62%. Co prawda założenie było takie, aby odłożyć 100% zwrotu podatku czyli 620zł, jednak niestety przeszacowałem swoje możliwości i ostatecznie zdecydowałem się na mniejszą kwotę. Nie ma co się na siłę spieszyć. Cel, jaki sobie obrałem czyli 5 000zł na koniec roku w portfelu inwestycyjnym powinien być dużo łatwiejszy do osiągnięcia po zakończeniu wakacji. Po ciężkim roku pracy i nauki pozwoliłem sobie na miesiąc zorganizowanego relaksu, który pozwoli mi nabrać sił do dalszej walki.

Kończąc chciałbym podziękować wszystkim stałym czytelnikom, za komentarze i odwiedziny. W ciągu niecałego miesiąca liczba subskrybentów mojego kanału RSS wzrosła o 20%, co jest dla mnie świetnym wynikiem.

Tymczasem, życzę dobrze zorganizowanych i wykorzystanych wakacji! ;-)

Jak zmniejszyć rachunki za telefon?

Lipiec 7th, 2009 12 comments

Od paru miesięcy narzekam na wysokie rachunki telefoniczne sięgające prawie 200zł. Niestety, mój typ pracy, którą wykonuje oraz styl życia powoduje, że telefon komórkowy jest dla mnie rzeczą niezbędną. Przez długi okres czasu nie zastanawiałem się nad tym, jak zmniejszyć rachunki za telefon. Gdy zainteresowałem się tym tematem okazało się, że mój operator oferuje pakiety, które pozwolą mi oszczędzić tylko i wyłącznie jeśli będę prowadził rozmowy/wysyłał smsy wśród osób, z tej samej sieci w której się znajduję.

Niestety analizując historię moich połączeń, wszystko wskazuje na to, że większość  (80%) osób do których dzwonie jest z różnych sieci. Dodatkową ciekawą informacją jest fakt, że miesięcznie 40% kosztów w moim rachunku generują wysyłane przeze mnie krótkie wiadomości tekstowe, 48% kosztów stanowiły rozmowy telefoniczne do innych sieci, a jedynie 12% kosztów to rozmowy wewnątrz sieci.

Z jednej strony 180zł wyparowujące z portfela miesięcznie to całkiem duża kwota, z drugiej strony najczęściej korzystam z telefonu wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga. Staram się ograniczać czas rozmów, prowadzić je jak najbardziej konkretnie. Niestety, ilości wysyłanych smsów nie jestem w stanie ograniczyć, ponieważ służą mi do kontaktu z ludźmi z którymi pracuję oraz z moją drugą połówką – w tych momentach, w których rozmowa telefoniczna nie byłaby wskazana (np zajęcia na uczelni).

Niestety ceny, które mam ustalone w umowie są dosyć wysokie:

  • 40gr/minutę w obrębie mojej sieci
  • 60gr/minutę do innych sieci
  • 22gr/sms do wszystkich

Zakładając, że przeszedłbym np. do Play Fresh ceny połączeń i wiadomości wyglądałyby następująco:

  • 29gr/minutę do wszystkich sieci
  • 5000 smsów za darmo przy każdym doładowaniu za 50zł

Skoro moje możliwości ograniczania połączeń telefonicznych są małe, zacząłem się zastanawiać czy aby nie naszedł czas na zmianę operatora telefonii komórkowej?

Niestety umowa na świadczenie usług telekomunikacyjnych kończy się dopiero za 17 miesięcy. Zadzwoniłem do biura obsługi klienta swojego operatora, by dowiedzieć się jaką karę musiałbym zapłacić za przedterminowe zerwanie umowy. Na dzień dzisiejszy byłaby to kwota 1040zł. Na pierwszy rzut oka wydaje się dużo jednak po przeanalizowaniu ilości połączeń w miesiącu obliczyłem, że nawet gdybym zapłacił karę 1040zł, to korzystając z Play Fresh w takim samym stopniu (tyle samo minut miesięcznie) jak u aktualnego operatora, w ciągu 17 miesięcy zaoszczędziłbym niecałe 900zł!

Niestety, znalezienie wolnego tysiąca zł (którego mógłbym wydać na karę związaną z zerwaniem umowy) nie jest takie łatwe. Z tego względu wpadłem na inny pomysł…

Innym wyjściem z mojej sytuacji jest uruchomienie drugiego numeru. Skoro 40% obecnego rachunku (około 72zł) miesięcznie wydaję na smsy, to zakładając drugi numer w play fresh, byłbym w stanie doładowując kartę co miesiąc kwotą 30zł, zejść z rachunkiem do kwoty, która obowiązkowo płacę w abonamencie – 100zł. Obliczmy ile w takiej sytuacji zaoszczędziłbym: 180zł (średni comiesięczny rachunek) – 100zł (końcowa kwota abonamentu, do jakiej chcę zejść) – 30zł (comiesięczne doładowanie Play Fresh) = 50zł miesięcznie, co daje nam po 17 miesiącach 850zł. Ze względu na to, że za 30zł dostaję 3000smsów gratis, cała kwota z doładowanie zostałaby wykorzystana na 100 dodatkowych minut (0,29gr/min x 100 = 29zł).

Po tej analizie doszedłem do wniosku, że skoro nie zrywając umowy mam prawie 200minut do wykorzystania w pierwszym telefonie, 100minut w drugim oraz 3000smsów za darmo a do tego po 17 miesiącach zaoszczędzę 850zł nie pozostaje mi nic innego tylko zakupić starter.

Polecam i Wam obliczenie ile miesięcznie wydajecie na telefon i oszacowanie, czy da się w tych comiesięcznych kosztach szukać oszczędności. Jeśli już to zrobicie, zapraszam do podzielenia się wnioskami w komentarzach!

Jak zaoszczędzić na domenie?

Lipiec 5th, 2009 12 comments

Od paru lat ujawnia się w Polsce trend nadchodzący z zachodu, dotyczący domainingu – kupowaniu domen w celach późniejszej ich odsprzedaży, najczęściej ze sporym zyskiem. Jest to świetna forma inwestycji, ponieważ nierzadko na dobrych domenach można zarobić po kilkaset tysięcy procent. Przykładem jest domena orange.pl która została kupiona przez osobę prywatną za kilkaset złotych, by po paru latach być odsprzedaną firmie Orange za 800tyś zł.

Głównym problemem osób, które zaczynają zabawę w inwestycje w domeny jest ich niewiedza. Taki wniosek wyciągnąłem po swojej krótkiej przygodzie z domainingiem. W ubiegłym roku kupiłem kilkanaście domen. Wszystkie te domeny kupiłem za symboliczną złotówkę w promocji home.pl “Siejemy zgroszenie”. Złotówka za domenę jest świetną ceną zakupu. Problem pojawia się dopiero w momencie potrzeby przedłużenia takiej domeny. Koszt związany z opłaceniem domeny w home.pl na każdy kolejny rok wynosi 120zł 78gr brutto. Biorąc pod uwagę fakt, że posiadam w swoim zbiorze kilkanaście domen kupionych w home.pl, aby je wszystkie opłacić musiałbym wydać w tym roku ponad1500zł.

Od paru tygodni zastanawiałem się co zrobić z tym fantem. Niestety home.pl zablokowało możliwość przeniesienia domeny do innego operatora podczas pierwszego roku korzystania z niej w promocji “Siejemy zgroszenie”. Home.pl w ten sposób bardzo dobrze się ubezpieczył. Biorąc pod uwagę, że domeny są sprzedawane w hurcie w okolicach kilkunastu złotych za sztukę, home.pl przy takim dumpingu cenowym musiał brać pod uwagę dopłatę do każdej domeny około 10zł przez pierwszy rok interesu. Firma ta wychodziła jednak na swoje po przedłużeniu domeny, ze względu na tak wysoką (99zł netto) opłatę za każdy następny rok.

Jak uchronić się przed takimi potężnymi opłatami w przypadku popełnienia tego błędu, który ja popełniłem – kupna wielu adresów internetowych w promocji w firmie home.pl ? Z pomocą przychodzą nam tutaj opcje na domeny.

Czym jest opcja? Jest to gwarancja przejęcia domeny po nieopłaceniu jej przez aktualnego nabywcę. Jak to działa? Załóżmy, że podoba nam się domena tanie-ciuchy.pl, jednak adres ten jest już przez kogoś zajęty. Mamy szansę przejąć tę domenę, jeśli jej aktualny nabywca zapomni opłacić ją w należytym terminie. Cały proces polega na zakupie opcji na domenę (za 32zł na dropped.pl), która jest ważna przez 3 następne lata. Jeśli w ciągu tych 3 lat domena nie zostanie opłacona w terminie, w momencie jej zwolnienia i wrzucenia do puli wolnych domen zostanie ona przejęta przez naszą opcję.

Opcje na domeny w wielu sytuacjach pozwalają nam zająć domeny, które są warte tysiące lub dziesiątki tysięcy złotych. Mimo wszystko, inwestowanie w tej formie wiąże się z ogromnym ryzykiem niesprzedania większości posiadanych domen. Dla tych, którzy są zainteresowani tą formą inwestycji polecam forum http://di.pl, na którym znajdą wiele informacji jak zacząć inwestować w domeny. Wracając do naszego tematu…

Jak zaoszczędzić na domenie kupionej u drogiego sprzedawcy? Kupić opcję na własną domenę a następnie nie opłacić jej i czekać aż spadnie do puli domen i zostanie przez nas przejęta. Taka operacja wiąże się niestety z jednym problemem: przez około 3 tygodnie od terminu nieopłacenia domeny, nie będzie ona działać. Opcje w takim razie można wykorzystywać tylko w przypadku domen, na których nie mamy uruchomionych żadnych stron/serwisów internetowych. Trzytygodniowa przerwa w działaniu mogłaby się bardzo źle odbić na odwiedzalności serwisu.

Nie mniej jednak jeśli posiadacie jakieś domeny, które zamierzacie sprzedać w przyszłości lub postawić na nich jakieś serwisy – nie zastanawiajcie się i zakładajcie opcje na swoje domeny, chroniąc się przed chorymi opłatami home.pl za przedłużenie. Dobra cena za domenę powinna oscylować w okolicach 15zł za rok brutto. Taką cenę oferuje firma zajmująca się handlem i przejmowaniem domen – dropped.pl .

Update: Koszt rejestracji domeny wynosi 15zł, koszt przedłużenia 50zł. Dziękuję Maxowi za zwrócenie uwagi w komentarzach!

Dla tych, którzy na “drogich domenach” mają postawione sprawnie prosperujące serwisy, jedyną możliwością jest opłacenie pierwszego przedłużenia, które jest wymagane w regulaminie, a następnie przeniesienie domeny do innego operatora. Pamiętajmy, że jedna opłata za przedłużenie w cenie 120zł to prawie 2,5 roku przedłużenia domeny za 50zł w normalnej firmie!

Reasumując, oszczędności można znaleźć w wielu miejscach – również w utrzymaniu swoich przyszłych inwestycji domenowych. Bez względu na wszelkie wytłumaczenia o lenistwie, trudnościach w przenoszeniu domeny czy założeniu opcji – nie warto karmić domenowych gigantów zdzierających co roku horrendalne kwoty za domenę.

Jak mówiła pewna reklama: skoro nie widać różnicy, po co przepłacać?