Archiwum

Archiwum dla Maj, 2009

Zainwestuj w rewolwer…

Maj 21st, 2009 2 comments

Dzisiejsza krótka notka w żaden sposób nie ma nakłaniać kogokolwiek do zakupu broni. Tytułowy “Rewolwer” to nazwa lokaty dostępnej w Open Finance, którą otworzyłem dwa dni temu w celu ochrony moich oszczędności z ostatnich tygodni.

Lokata rewolwer, oprocentowana na 6,6% brutto w skali roku to jedna z lepszych dostępnych pozycji jakie możemy spotkać na rynku. Co powoduje, że lokata pomimo tylko przyzwoitego oprocentowania wyróżnia się w tłumie? To, że gwarantuje stałe oprocentowanie 6,6% na okres 24 miesięcy? Nie! Jej największym plusem jest to, że możemy ją po 3, 6, 9 itd. miesiącach zerwać, bez utraty odsetek!

Jeśli masz jakieś zaskórniaki, których nie chcesz wydać; dodatkowo ucieszyłby Cie extra “grosz” w formie odsetek – zastanów się, czy to nie jest idealna lokata dla Ciebie.

Podstawowe pytanie brzmi: ile zarobisz na tej lokacie w poszczególnych okresach, po odliczeniu podatku belki? Oprocentowanie w zależności od momentu zerwania lokaty wygląda tak:

Lokata rewolwer 6,6%    %
Oprocentowanie po 3 m    1,34%
Oprocentowanie po 6 m    2,67%
Oprocentowanie po 9 m    4,01%
Oprocentowanie po 12 m    5,35%
Oprocentowanie po 15 m    6,68%
Oprocentowanie po 18 m    8,02%
Oprocentowanie po 21 m    9,36%
Oprocentowanie po 24 m    10,69%

Jak widać nie są to oszołamiające wartości; w ciągu 2 lat jesteś w stanie zarobić realnie 3% uwzględniając szacunkową średnia inflację w wysokości 4%. Niemniej jednak ochrona kapitału przed inflacją, czy przed własną rozrzutnością nie jest nigdy złym pomysłem.

Aby dowiedzieć się więcej na temat tej oferty, zajrzyj na stronę Open Finance

Jak i w czym robić listy “to do”?

Maj 5th, 2009 8 comments

Temat o którym dzisiaj napiszę jest jednym z moich ulubionych. Z moich obserwacji wynika, że metoda spisywania rzeczy “do zrobienia” jest obca wielu osobom. Sam żyłem w takiej nieświadomości przez większą część mojego życia do momentu, w którym uświadomiłem sobie jak wiele zadań każdego dnia mam do wykonania i jak bardzo potrzebuję jakiejś metody na opanowanie chaosu z tym fantem związanego.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że każda czynność którą wykonują to projekt. Projekty bywają mniejsze lub większe. Możemy uczyć się do egzaminu, robić obiad, otwierać nowy interes/firmę czy planować swój rozwój. Tak naprawdę wszystko, co robimy w naszym życiu da się podzielić na różnej wielkości projekty.

Jak zatem zabrać się do sporządzenia dobrej listy “rzeczy do zrobienia”? Wiele osób odpowie: “wziąć kartkę papieru i długopis, wypisać wszystkie elementy tej składanki i zabrać się do pracy!”. Owszem, jest to najpopularniejsza i zarazem najprostsza metoda. Często jednak wiąże się ona ze złym oszacowaniem wielu czynników, przez co czas wykonywanych zadań rozciąga się najczęściej w nieskończoność. Prawda jest taka, że nie ma jednej najlepszej metody. Każdy musi sam próbować, obserwować swoje działania, wprowadzać zmiany i testować różne kombinacje. Pomimo tego, że nie doszedłem jeszcze w tym temacie do perfekcji, wydaję mi się, że mogę już “coś” na ten temat napisać.

Zacznę od drugiego zagadnienia mojego tematu, czyli “w czym robić listy to do”? Osobiście wybrałem do tego dwa narzędzia. Jedno z nich to bardzo dobrze zaprojektowany system internetowy, drugie to dizajnerski notatnik, który praktycznie zawsze mam przy sobie.

Backpackit.com

Jest to pierwsze narzędzie stworzone do zaawansowanego robienia list “to do”. Ma On szerokie bardzo szerokie zastosowania w zarządzaniu czasem.

Używając backpackit’u możemy:

  • robić listy “to do” :)
  • tworzyć różnorakie projekty do zarządzania tymi listami (w darmowym koncie jest limit 5 projektów)
  • ustawiać sobie zadania do wykonania w określonym czasie w kalendarzu
  • ustawiać przypomnienia wysyłane wg wymyślonych przez nas ustawień (dzień przed/godzina przed/w danym momencie) na wyznaczoną skrzynkę pocztową lub na swój telefon w formie smsów (podobno działa to w orange, mnie niestety smsy nie dochodzą najprawdopodobniej z winy świadomego zablokowania przeze mnie komercyjnych smsów)
  • dodawać notki do swoich list oraz komentarze
  • tagować poszczególne elementy w celu przyporządkowania ich do słów kluczy
  • otworzyć dzienniki (bardzo przydatny dla inwestorów, dzięki niemu możesz zapisywać sobie wszystkie swoje transakcje, przemyślenia i wnioski – wszystko w jednym miejscu)
  • dodawać zdjęcia i inne pliki (w płatnej wersji; najtańsza kosztuje $7 miesięcznie)
  • i wiele wiele innych…

backpack 438x327 Jak i w czym robić listy to do?

Mimo bardzo rozwiniętej funkcjonalności tej aplikacji nie zastąpi ona najnormalniejszego na świecie notatnika i ołówka. Ze względu na to, że jestem gadżeciażem wybrałem firmę…

moleskine…

produkującą od ponad wieku różnego rodzaju notatniki, rysowniki, notatniki z pięciolinią czy kalendarze.

moleskine Jak i w czym robić listy to do?Moja Pani dyrektor w szkole średniej zwykła mówić “od najlepszej pamięci zawsze lepszy jest ołówek i kartka papieru”. Jeśli zamiast kartki papieru mamy ich kilkadziesiąt, połączonych w eleganckiej czarnej okładce rodem z “oldschoolowych” książek, tym chętniej korzystamy (tak przynajmniej jest w moim wypadku) z takich narzędzi.

Koszt normalnego notatnika to 30zł. Owszem, można nabyć identyczne po dużo niższych cenach, jednak biorąc pod uwagę dożywotnią gwarancję na ten produkt (jeśli moleskine Ci się zepsuje, robisz zdjęcie, wysyłasz je do producenta, a producent odsyła nowiutkiego, bez jakichkolwiek wad moleskina, którego uprzednio posiadałeś) w tym wypadku warto przepłacać.

Jak robić listy “to do”?

Metod jest wiele. Ja po przeczytaniu paru książek na temat zarządzania czasem czy zarządzania projektami postarałem się wyciągnąć z nich esencję porad i stworzyć swój własny system.

Najważniejsze przy robieniu list “do zrobienia” jest założenie pewnego miejsca, które będzie buforem wszystkich czynności które mamy do zrobienia. W moim wypadku tym buforem jest moleskine z prostej przyczyny – nie muszę mieć dostępu do internetu, żeby zrobić sobie jakieś małe notki.

Buforowanie w tym wypadku polega na wypisywaniu wszystkich rzeczy, które przychodzą nam do głowy. Dzięki wpisywaniu ich do jednego miejsca automatycznie uwalniamy się z ciągłego myślenia o drobnych sprawach, które zaprzątają nasz umysł. Jak każdy wie wolny umysł to szybszy umysł :)

Buforowanie jest procesem niezbędnym, poprzedzającym sortowanie. Wiele osób robiąc listy “to do” robi je mówiąc prostym językiem “na odczep się”. Najczęstsza metoda to wypisywanie od góry do dołu wszystkich rzeczy na dany dzień, następnie wykonywanie ich (prawdopodobnie wg kolejności).

Biorąc pod uwagę mój styl życia, wprowadziłem system krótkoterminowy i długoterminowy. Ten drugi polega na wypisywaniu pomysłów, które wpadną mi do głowy, a następnie dopracowywaniu ich w kolejnych dniach, kiedy przyjdzie wena. System krótkoterminowy wiąże się z podzieleniem wszystkich czynności na przynajmniej 3 kategorie: do zrobienia w 5 minut, do zrobienia dzisiaj, do zrobienia jutro. Wypisując rzeczy w poszczególnych kategoriach staram się umieszczać je wg priorytetu, od najważniejszych do tych najmniej ważnych. Krótkoterminowe listy wykonuję w backpackit’ie, ze względu na bardzo prostą metodą przesuwania zadań do innych list, czy projektu – metodą “przeciągnij i upuść”.

Z doświadczenia wiem, że każdego dnia jest do wykonania wiele rzeczy, które zajmują mniej niż 5 minut. Kiedy zależy mi na wysokiej efektywności danego dnia, staram się zacząć od wykonywania właśnie tych rzeczy. Dzięki temu w krótkim czasie moja lista zmniejsza się, co powoduje oprócz uczucia zadowolenia z siebie, podświadomą chęć do kontynuowania pracy. Kiedy wykonam najważniejsze zadania, którymi mogą być np: wysłanie maila do klienta, posprzątanie na biurku czy telefon do kogoś, najczęściej zabieram się wtedy za zadania do wykonania na dzisiaj, które mają danego dnia największy priorytet.

Tak jak wspomniałem wcześniej, żaden system nie jest idealny. Ja nad swoim pracuję od roku i dopiero teraz zaczynam powoli widzieć jego efekty. Niektórym może wydawać się, że takie życie wg planu to strasznie nudne musi być. Wszystko zaplanowane od a do z, zero przyjemności, brak “spontanu”. Ja patrzę na to w inny sposób. Im szybciej i lepiej wykonam swoje zadania, tym więcej będę miał wolnego czasu na różne formy relaksu.

Polecam wszystkim czytelnikom testowanie różnych form samoorganizacji. Albert Einstein kiedyś powiedział że ” Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić”. Warto się nad tym głębiej zastanowić. Życie jest tylko jedno, możliwości jego jak najlepszego spełnienia – miliony.

Koniec spekulacji. Zmiana priorytetów.

Maj 3rd, 2009 13 comments

W ostatnim tygodniu zadecydowałem przerwać moją spekulację na giełdzie, która wiąże się z nieustającymi stratami na kontraktach terminowych. Po 6 miesiącach spekulowania, kilkudziesięciu zawartych transakcjach, paru stówach oddanych maklerowi w formie prowizji doszedłem do kilku twardych wniosków, które opiszę niżej:

Nie graj na czuja, bo urwie Ci… ręce – przeczytałem ten “aforyzm” wiele miesięcy temu, kiedy zacząłem swoją grę na giełdzie. Po roku tej przygody zacząłem odrabiać wcześniejsze straty, grając na spółce, którą dosyć dobrze znałem (pwk). Potrafiłem przewidzieć na niej odbicia i pomimo głównego trendu spadkowego dawałem radę łapać jakieś nieduże zyski. W momencie kiedy przeszedłem na kontrakty terminowe na akcje sytuacja się zmieniła. Po ponad 6 miesiącach gry na kontraktach terminowych zrozumiałem, że jest jeszcze dla mnie za wcześnie na poważną spekulację na kontraktach.

Moje oszczędności są za małe do gry na kontraktach terminowych. Przy dźwigni 100krotnej na kontraktach akcyjnych, wymaganym jedynie 10% depozycie łatwo jest zapomnieć o odpowiednim szacowaniu ryzyka i odpowiedniej wielkości pozycji.

Założyłem sobie fundusz przeznaczony na kontrakty terminowe, który w ciągu 6 miesięcy zbyt mocno stopniał. Głupotą  było zakładanie lokaty, która po pół roku przyniesie zysk w wysokości 80zł, kiedy w okresie trwania tej lokaty tracę 800zł na kontraktach terminowych. Spekulacja powinna służyć powiększaniu zysków, a nie pseudokreatywnej księgowości we własnych oszczędnościach.

Moja wiedza na temat analizy technicznej, psychologii tłumu, zarządzania ryzykiem jest niewystarczająca.

Matematyka jest królową nauki, statystyka królową giełdy. Dopiero teraz zaczynam zauważać jak bardzo wiedza ze statystyki jest nieoceniona na giełdzie.

Mój tryb życia składa się z paru elementów:

  • życia osobistego, które jest mocno obcięte z powodu mojego pracoholizmu, co zamierzam zmienić i unormować za pomocą wprowadzenia kolejnych zasad i wyrobienia dyscypliny. Zamiast przesiadywać przed monitorem wpatrując się w pomniejszający się powolnie stan rachunku, wolę zdobywać wiedzę z zakresu zarządzania projektami, analizy rynków finansowych, psychologii tłumów.
  • życia zawodowego, które ze względu na mój tryb nieregularnej pracy (projektuje strony jako freelancer) powoduje zamieszanie w moim czasie wolnym, w moich pozostałych zainteresowaniach etc.
  • życia studenckiego, które jest mocno ograniczone ze względu na to jaką drogę rozwoju sobie obrałem.Przy nieprzewidywalnych zleceniach, niewystarczająco zorganizowanych zasobach własnych i chociaż minimalnej dawce “spontanu” w życiu osobistym nie jestem w stanie zmieścić giełdy w taki sposób, aby odnosić sukcesy grając na kontraktach terminowych, które jak wiedzą doświadczeni spekulanci są trudne do okiełznania.

Po tych paru powyższych wnioskach zrozumiałem, że czas na przerwę i zmiany. Niestety część mojego planu, który sobie założyłem na ten rok jest mocno niedopracowana. Teraz jest czas na to, żeby to wszystko naprawić.

Jak zamierzam się za to zabrać? Mówią, że cel bez planu działania jest tylko pobożnym życzeniem. To hasło będzie moim tekstem przewodnim zwłaszcza na najbliższe 4-6 miesięcy. Żeby dostrzec wszystkie błędy i je wyeliminować muszę przeprowadzić głęboką analizę swoich wszystkich działań.

Zdaję sobie sprawę z tego, że powyższy post bardziej przypomina żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. Postaram się dopilnować tego, aby w najbliższych tekstach było więcej konkretnych działań czy wniosków.

Zapraszam wszystkich czytelników do komentowania. Chętnie przeczytam jak Wy sobie radziliście z podobnymi lub innymi przejściami na giełdzie.