Archiwum

Archiwum dla Styczeń, 2009

Sprawy zaległe.

Styczeń 15th, 2009 Brak komentarzy

Jestem pewny, że nie tylko ja ale i każdy z czytelników tego bloga ma kilka różnych zajęć, które absorbują cenny wolny czas. Ja np. mam parę zaległości z uczelni, moje projekty są nie w tym miejscu w którym zakładałem, że będą w danych terminach…

Przez długi czas szukałem sposobów na pozbycie się spraw zaległych, które często zajmują zasoby naszego umysłu. Chyba nikt nie lubi kiedy w momencie maksymalnej koncentracji niczym samoloty nad głową przelatują myśli “zadzwoń do Franii”, “zapłać rachunki”, “odpisz na maile” i wiele wiele innych…

Jak sobie poradzić z latającymi myślami, które skutecznie nas rozpraszają i nie pozwalają skoncentrować się na aktualnie wykonywanej czynności? Oto kilka moich sposobów:

  • jeśli zrobienie czegoś potrwa mniej niż 2 minuty, robię to od razu (metoda zaczerpnięta ze “Sztuki efektywności” o której pisałem parę postów wcześniej)
  • wszystkie pomysły które przychodzą mi do głowy staram się przelać na papier (do mojego Moleskine’a). Dzięki temu oczyszczam swoją głowę z pomysłów i lepszych i gorszych, a kiedy przychodzi na nie czas, wtedy się na nich koncentruję.
  • planowanie krok po kroku co zamierzam zrobić jutrzejszego dnia/w przyszłości.
  • zamknięcie laptopa, wyłączenie i odłączenie  go od zasilania. Pomimo tego, że laptop to moje narzędzie pracy i nauki, Internet potrafi wciągnąć jak żaden inny nałóg. Chyba nikt z nas nie lubi kłaść się z poczuciem żalu, że duży % wolnego czasu straciliśmy na zajęcia kompletnie nieprzydatne.

Często się dzieje tak, że mamy na tyle dużo zaległych rzeczy do zrobienia/projektów, że nie wiemy od czego zacząć. Zauważyłem u siebie, że w takich sytuacjach najgorsze co może wystąpić, to zniechęcenie spowodowane ogromem pracy, którą lepiej prędzej niż później wykonać. Jeśli tego nie zrobimy, wpędzamy się w spiralę strachu, która cały czas przypomina nam o rosnącej górce spraw zaległych, jeszcze mocniej demotywując się do działania.

Jak zapobiegać takim przypadkom? Zauważyłem, że góra zaległości tworzy się najczęściej wtedy, kiedy nie jestem wystarczająco wypoczęty, mam nastrój lenia i górę obowiązków na głowie. Niestety samego siebie nie da się oszukać i lepiej jest zrobić sobie jeden dzień przerwy, totalnego lenistwa/spędzania czasu wg swojego widzimisię, niż starać się  “odpoczywać na raty”.

Tak się składa, że w ostatnich dniach miałem ogrom kolokwiów, zadań czy spraw. Nie wszystko udało mi się zakończyć z sukcesem. Duża część z nich czeka sobie w moleskinie na lepszy dzień. Ustaliłem już, jak wykonam swoje zaległe zadania to-do.

Krótka lista wspomagająca:

  • porządnie się wyśpię
  • ustalę liczbę zadań które mam wykonać danego dnia (listę którą będę w stanie wykonać)
  • ustalę szacunkowy czas operacyjny ( :) ) każdego zadania
  • ustalę priorytety zadań oraz kolejność ich wykonywania
  • przygotuję sobie miejsce pracy/nauki
  • dokładnie się skupię na wykonywaniu danych zadań

Tak będzie wyglądał mój piątek. Jeśli macie jakieś pomysły jak zwiększyć efektywność swojej pracy i jak się zmobilizować do działania to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach.

Dobrej nocy!

Analiza wydatków

Styczeń 12th, 2009 18 comments

Na początku roku w moim wpisie z 3 stycznia (Rachunek sumienia cz.2 ) napisałem kilka postanowień dotyczących zmian w moim życiu. Dzisiaj chciałbym zająć się punktem 5. (robię analizę codziennych zakupów w Excelu).

Minęło 12dni od nowego roku. W tym czasie sumiennie starałem się nie zapominać o zbieraniu rachunków z zakupów, lub po prostu pamiętać plus minus swoje wydatki. Jeśli jakiegoś dnia robiłem jakiekolwiek zakupy, wieczorem spisywałem wszystkie informacje do tabelki w Excelu. Wpisywałem datę, rodzaj zakupów oraz ich kwotę.

Po 12 dniach od stworzenia tego dokumentu zrobiłem wstępne podsumowanie.wydatki Analiza wydatkówW ciągu 12 dni wydałem około 420zł. Połowa z tych wydatków poszła na żywność, około 20% na transport, a pozostałe 30% na rozrywkę. Czy to dużo czy mało? Chętnie poznam opinie czytelników!

Niestety, nie mam żadnego punktu odniesienia, więc póki co tego typu tabela pozwala mi jedynie spojrzeć bez emocji na swoje wydatki i prognozować z małą granicą błędu kwotę jaką wydam do końca miesiąca. Liczę na to, że tego typu kontrola pozwoli mi mądrzej kontrolować swoje finanse. Moim celem nie jest ograniczanie wydawanych pieniędzy, a jedynie racjonalne nimi zarządzanie.

Podejrzewam, że przez najbliższe 2 miesiące ta tabelka będzie mi służyć tylko i wyłącznie do oceniania przeszłych wydatków i prognozowania przyszłych. Dopiero po 2-3 miesiącach będę w stanie wyciągnąć jakieś konkretniejsze wnioski. Być może po tym czasie skuszę się na wprowadzenie bardziej zaawansowanej analizy wydatków w programie Money Trackin . Szczerze zachęcam innych do analizy swoich wydatków czy to w Money Trackingu, czy innych programach. Mnie póki co wystarczy mi stary, dobry Excel.

Jakie masz plany na ten rok?

Styczeń 10th, 2009 8 comments

Czy posiadasz jakieś plany na ten rok? Plany, cele, ambicje, marzenia? Jakkolwiek je można nazwać, to właśnie one kształtują naszą przyszłość, poszerzają doświadczenie. To, czy je zrealizujemy, czy osiągniemy sukces czy porażkę zależy tylko i wyłącznie od dokładności w  zrozumieniu naszych celów. W końcu “cel bez planu działania jest tylko pobożnym życzeniem”…

Są wśród nas osoby – tak zwani malkontenci – którzy narzekają na cały świat. Ich wszelkie porażki są usprawiedliwiane przez tysiące powodów. Jaki jest wspólna cecha takich ludzi? Zawsze swoją porażkę usprawiedliwiają winą innych, a nie swoją. Zaczynając od zarobków, pozycji w pracy, kończąc na naszym ulubionym inwestowaniu. Zastanówmy się, kto z naszych znajomych inwestorów przyznał się, że wtopił w tamtym roku, ze swojej winy? Podejrzewam, że takich przypadków będzie niewiele…

Jest początek nowego roku. Stary możemy rozliczyć, wyciągnąć wnioski i o nich pamiętać, ale nie rozpamiętywać! To nie wstyd upaść… Wstyd długo leżeć! Czas skupić się na nowym roku.

Spytacie jakie są moje plany? Bardzo obszerne. Szczerze, niesamowicie mnie to cieszy, ponieważ nie ma nic gorszego od nudy :)

W tym roku zaplanowałem:

  • otworzyć sklep internetowy z moją dziewczyną i naszą przyjaciółką
  • rozwijać swoją grupę web designerską
  • wzmocnić swoją pozycję w pracy
  • otworzyć parę serwisów, które zaczną zarabiać same na siebie
  • skończyć rok na studiach
  • wrócić do nauki j.angielskiego i zdać egzamin CAE
  • szlifować swoje umiejętności w pisaniu (bloga)

…i nie tylko!

Zauważyłem po ostatnim tygodniu od nowego roku, że moja skuteczność w osiąganiu celów znacznie wzrosła. Prawdą jest, że pracuje nad swoją efektywnością przynajmniej od roku i przeżywam czasami katusze starając się zlikwidować jakieś wady, ale suma summarum opłaca się. W ciągu ostatniego tygodnia udało mi się zrealizować porównywalnie tyle zadań, ile zajęło mi w ciągu prawie całego listopada (grudzień się nie liczy – święta rozstrajają).

Jest parę rzeczy, które znacząco pomogły mi w podniesieniu tej skuteczności.

  1. Moleskine – klasyczny notatnik z duszą. W dobie dzisiejszych palmtopów, palmofonów, iphone’ów jeszcze nic nie przeskoczyło funkcjonalności najprostszego notatnika. Ludzie szukają cudownych rozwiązań-programów płacąc za nie gruby szmal, kiedy prosty notatnik za 30zł jest w stanie zapewnić im 90% funkcji, których potrzebują. Jego największe zalety? Jest nieduży, klasyczny, ma swoją historię (co bardzo motywuje do korzystania z niego) i świetnie się w nim pisze. Do czego ja go używam? Do wyrzucania z głowy swoich myśli, a właściwie do przelewania ich na papier.
  2. Sztuka efektywności – dopiero teraz zaczynam rozumieć, że była to moja najlepsza inwestycja 2008 roku. Jeśli masz problemy ze zorganizowaniem swojego życia, masz tyle obowiązków, że nie wiesz za co się chwycić – to jest tytuł dla Ciebie. Będę starał się opisać w przyszłych postach metody, które najbardziej mi pomogły. Uważam, że tak czy inaczej warto tą książkę kupić i przeczytać.
  3. BackpackIt – kalendarz, notes, przypominacz i dziennik w jednym. Bardzo przydatna aplikacja do zbierania danych na temat swoich pomysłow, planowania poszczególnych etapów ich realizacji etc.

W czym mi te rzeczy pomogły?

W moleskinie spisywałem wszystkie swoje pomysły, wszystkie rzeczy do zrobienia w przyszłości czy moje wszystkie projekty. Dzięki temu w jednym małym miejscu miałem wszystko to, co było mi niezbędne do życia, nauki czy pracy. Moleskine jest dla mnie pewnego rodzaju buforem, na który zgrywam sensowne myśli z mojej głowy.

Sztuka efektywności – trzeba przeczytać tą książkę, żeby zrozumieć jej ogromną wartość. Nie jest to książka typu “przeczytaj i wyrzuć”. Aktualnie przymierzam się do kolejnego podejścia do książki, które pozwoli mi wychwycić zmiany, których jeszcze nie zdążyłem wprowadzić w życie. Dzięki niej nauczyłem się kilku tricków, które pozwalają mi oszukać siebie samego w taki sposób, aby bez dużych kosztów zwiększyć ilość cennego wolnego czasu w moim życiu.

BackpackIT pomógł mi w zrozumieniu swoich pomysłów. Bajecznie prosta obsługa powoduje, że skupiasz się na tym, nad czym aktualnie pracujesz. Zarządzasz swoimi zdjęciami/wiadomościami/projektami… Planujesz swój czas w kalendarzu w formacie iCalendar. Nie ma sensu, żebym tłumaczył jego zalety. Sprawdź przez 30 dni dowolny pakiet, a później zamów któryś z nich lub skorzystaj z darmowego pakietu…

Podsumowując… Drogi Malkontencie:

Masz pracę, ale nie jesteś z niej zadowolony? Studiujesz, ale nie masz żadnego doświadczenia i nie wiesz co się z Tobą stanie po skończeniu uczelni? Zmień swoje życie, zaplanuj swój los, popracuj nad efektywnością i skutecznością w osiąganiu swoich celów. Zacznij już dziś! Gwarantuje, że to będzie najlepsza zmiana w Twoim życiu!

Analiza moich zleceń z 2008roku.

Styczeń 6th, 2009 4 comments

W ostatnim roku przechodziłem pewnego rodzaju okres dojrzewania na GPW. Można go było zauważyć m.in. przez skakanie z kwiatka na kwiatek (spólki na spółkę), zmianę horyzontu inwestycji, kiedy raz miałem ochotę na szybki zysk, innym razem uważałem, że jestem zdecydowany zastosować taktykę “kup i trzymaj”. Byłem zbuntowany, w lekkomyślny sposób lekceważąc siłę rynku. Wydawało mi się wtedy, że poziom 2500 na wig20 jest poziomem praktycznie nie do przebicia. Brałem pod uwagę możliwość przebicia tego wsparcia, ale patrzyłem na tą “wróżbę” z przymrużeniem oka.

Po zjazdach na indeksach, kopniaku za 1000zł na fpkoz08, wtopie za 320zł na forexie zrozumiałem, że granie na czuja ma prawdopodobnie mniejszą skuteczność niż sugerowanie się rzutem monetą. Tak jak radzą książki i poradniki o inwestowaniu, zrobiłem sobie miesięczną przerwę po to, żeby ochłonąć. W ostatnim tygodniu grudnia przed trzema wiedźmami zagrałem na ftpsZ08 tylko i wyłącznie po to, żeby ostatnia strata nie wywołała u mnie lęku do działań na giełdzie. Po dwóch udanych transakcjach zakończyłem swój rok z małym uśmiechem na twarzy.

Rok 2008 pod względem moich wyników finansowych zakończył się na sporym minusie. Pod względem wiedzy wprost odwrotnie. Doświadczenie i wiedza którą zdobyłem w połączeniu z systematycznością, dokładną analizą i odpowiednim zarządzaniem ryzykiem ma mi pomóc w roku 2009 w osiągnięciu zysku większego od przynajmniej 1%. O wszystkim będę oczywiście szczegółowo pisał na blogu.

W ubiegłym roku grałem na papierach takich jak: ago, bio, btg, fago, fpko, ftps, krc, lcc, pwk, stx.  Poniżej wypiszę ich krótkie historie w moim portfelu:

  • ago – z powodów osobistych mam małe zamiłowanie do tej spółki. W okolicach października kupiłem 10 akcji po 29,7zł (licząc z prowizją/akcje). SL ustaliłem na poziomie 23zł. SL oczywiście został zrealizowany. Powód kupna akcji? Uważałem, że agora jest na tyle mocnym papierem, że poziom 25zł będzie broniony i mój stop loss nigdy nie zostanie zrealizowany. Moim planem było dokupywanie akcji w małych ilościach. Uważałem, że skup własnych akcji przez zarząd, jest dobrym znakiem i świadczy o solidnych fundamentach spółki. Nie przewidziałem, że jeden z największych akcjonariuszy może mieć problemy finansowe i może zacząć się pozbywać tych walorów.ago Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • bio – jednorazowa krótka spekulacja. Kupione po 41groszy, sprzedane w ciśnieniu po 44gr. Kompletnie nie czuje tej spółki. Wg mnie za dużo na niej niedomówień, za dużo tajemniczych ruchów tj. wejście Solorza po ~60groszy. Wydaje mi się, że Pan Krauze wszedł w OIL  “all in”. Niestety rynek sprawdził jego karty. Efekt jego zagrywki można zobaczyć na rocznym wykresie BIO i OIL.bio Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • btg – moje pierwsze podejście co do newconnect. W lutym ‘08 zainwestowałem ~630zł w akcje tej spółki kupując je po 21gr/akcje. Parę dni później sprzedałem z +-30% zyskiem. Za zyskane pieniądze kupiłem po 4zł 50akcji krc. Po tygodniu poczułem, że btg to szulernia jakich mało. Jednak zabawa w te klocki bardzo mi się spodobała. Wpakowałem po raz kolejny 600zł w akcje po 27groszy. Niestety w okolicach 35groszy przegapiłem górkę czekając na 40groszy, które nigdy się nie pojawiło w tabeli notowań tej spółki. Ostatecznie sprzedałem z małą stratą, tracąc praktycznie większość zysków z wcześniejszej transakcji.btg Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • fago – mój pierwszy kontrakt. Po pierwszej operacji na nim zrozumiałem jak płynność waloru ma ogromne znaczenie w Day Tradingu. Na fago grałem kilka razy. Bilans ujemny w okolicach 100zł.fago Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • fpko – mój ulubiony kontrakt. W ciągu 2 dni dało się na jednej jego sztuce zarobić spokojnie 150zł. Po paru zyskownych transakcjach i zarobieniu w sumie 500zł na tym walorze poczułem “syndrom boga” dzięki któremu w ciągu paru dni mój rachunek stracił na wartości ca. 1000zł. Była to bardzo trudna lekcja i nauczka. W bardzo szybki sposób ta wtopa uświadomiła mnie o obu stronach medalu dźwigni na kontraktach.fpko Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • ftps – uważam, że jest to najlepszy kontrakt do nauki grania na pochodnych. Odrazu po zakończonej sesji egzaminacyjnej zamierzam zabrać się za analizę spółki/kontraktu i formalizację systemu. Śmiem twierdzić, że ruchy na tej spółce są na tyle nieduże i na tyle przewidywalne, że można używając podstawowych umiejętności analizy technicznej w prosty sposób określić bezpieczny poziom wejścia, stop lossa i take profitu. W ciągu ostatniego roku grałem na nim tylko kilka razy. Ogólny bilans jest dodatni.ftps Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • krc – ekologia na giełdzie. To może być czarny koń najbliższych 3 lat. Kiedy miałem spółkę w portfelu raporty były bardzo obiecujące. Biorąc pod uwagę dotacje UE na rzecz ochrony środowiska spółka w dłuższym terminie może zyskać sporo kapitału, który na pewno nie zostanie zmarnotrawiony. Uwaga: spółka wg mnie nieprzewidywalna na krótkoterminowe spekulacje.krc Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • lcc – pamiętacie 100% zysku w ciągu niecałego tygodnia od dołka listopadowego? Kto lubi ryzyko powinien w tej spółce czuć się jak ryba w wodzie.lcc Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • pwk – największą część giełdowego czasu poświęciłem tej spółce. Dopiero w momencie kiedy zacząłem grać na niej nie patrząc na forum parkietu, stosując ściśle określony poziome we/wy, sl granie na spółce zaczęło przynosić wymierne efekty. Niestety po informacji o problemach opcjami walutowymi przestałem się nią trwale interesować. Trochę żal mi osób, które od okolic cenowych na poziomie ~5zł zaczęły skupować walor, stosując taktykę uśredniania w dół. Ciężko mi jest sobie wyobrazić staranne zbieranie walora, zwłaszcza po 90% spadku wartości w ciągu roku. Wg mnie w dzisiejszych czasach tego typu taktykę można porównać do chodzenia po kruchym lodzie i powtarzania “woda pod spodem jest ciepła, woda pod spodem jest ciepła…”.pwk Analiza moich zleceń z 2008roku.
  • stx – szybkie wejście, szybkie wyjście. Transakcja nie trwała dłużej niż tydzień a zysk pokrył właściwie koszty prowizji. Spółka warta uwagi ze względu na bardzo ładne krótkoterminowe trendy.stooqpl Analiza moich zleceń z 2008roku.

W bieżącym roku zamierzam zdecydowanie ograniczyć się do conajwyżej 4 walorów. Od lutego zaczynamy ciężką pracę. Tak, pracę. Wraz z zakończeniem zeszłego roku zabawa się skończyła.

Dziękuje za poświęcenie czasu na przeczytanie wpisu. Następny dopiero w czwartek. Walka na uczelni trwa. :)