Podsumowanie grudnia ‘09 oraz całego roku.
Po długiej przerwie wracam do blogowania. W ciągu ostatniego miesiąca zaszło dużo pozytywnych zmian, które wierzę, że pozytywnie odbiją się echem wśród wielu, wielu ludzi. O detalach napiszę później, teraz przejdźmy do podsumowania ostatniego miesiąca.
W grudniu napisałem 4 wpisy:
- Jak sobie radzić z Klientem?
- Jakie są mocne strony firmy justCreate?
- Pięć blogów, które najbardziej wpłynęły na moje życie.
- No to jak to jest z tym inkubatorem?
do których zapraszam wszystkie osoby, które odwiedzają bloga po raz pierwszy.
Mimo małej ilości wpisów, grono czytelników subskrybujących kanał RSS, nadal powiększa się, co bardzo mnie cieszy i utrzymuje mnie przy pisaniu.
Niestety ilość przedsięwzięć których się podjąłem doprowadziła do wybudowania sobie swego rodzaju więzienia przy telefonie i komputerze. Na całe szczęście coraz więcej obowiązków udaje mi się delegować innym osobom. Liczę na to, że w ciągu roku uda mi się oddelegować większość podejmowanych przeze mnie zadań i decyzji moim ludziom, z którymi współpracuję. Póki co muszę przetrwać przez rok dojrzewania firmy, szkolenia moich ludzi, wyzwań podejmowanych przez całą firmę.
22 grudnia mój blog odbył rocznicę, która została przeoczona. Wierzę, że mimo to skrypt WordPressa się o to nie obrazi
Chciałbym Wam wszystkim podziękować za ubiegły rok. Na blogu zostało umieszczonych 60 tekstów (średnia 5 wpisów na miesiąc to bariera, przez którą będę musiał w tym roku obowiązkowo przebrnąć!), pod którymi napisaliście 474 komentarze – za co Wam wszystkim dziękuję. Przyznam szczerze, że kiedy zakładałem tego bloga, nie spodziewałem się, że w tak szybkim czasie uda mi się uzyskać tak sporą i konkretną publikę, która w merytoryczny sposób komentuje i udziela się na blogu.
Ubiegły rok był dla mnie ważny z wielu przyczyn tj. udało mi się wybrać studia, których tematyka jest związana z moimi zainteresowaniami, założyłem firmę, w której pracuje kilka bardzo pozytywnie nastawionych osób odwalających ogromny kawał świetnej roboty. Spełniłem parę innych marzeń materialnych (kupno aparatu czy monitora) i niematerialnych (wyjazd z moją dziewczyną nad polskie morze).
Ten rok będzie nastawiony na trochę inne cele. Głównym priorytetem w tym roku jest jak najlepsza kreacja wizerunku mojej firmy. Jak już wspominałem we wcześniejszych wpisach, jestem w trakcie tworzenia portalu, którego start przewiduję na początek lutego. Wspomniałem również, że w Krakowie odbędzie się impreza promująca ten portal oraz społeczność która aktualnie się tworzy! Dotychczasowe reakcje są bardzo obiecujące, udało nam się już zorganizować czterech sponsorów! A to dopiero początek!
Liczę na to, że za te 2 tygodnie, kiedy portal ruszy w wersji beta, Wy również będziecie pozytywnie nastawieni i zarazicie się tą energią. Wierzę, że czytelnicy tego bloga pojawią się również na imprezie, która odbędzie się w marcu. O wszystkim będę pisał – liczę na Wasz feedback!
No to jak to jest z tym inkubatorem?

Kilka razy czytelnicy tego bloga, czy nawet moi znajomi zadawali mi pytanie: “no to jak to jest z tym inkubatorem” (akademickim inkubatorem przedsiębiorczości, pod którym prowadzę póki co swoją działalność).
Wszyscy Ci, którzy chcieliby dzisiaj zadać mi to pytanie, na samym początku odsyłam do wpisu z przed paru miesięcy o wspomnianym inkubatorze. Dla tych, którzy przeczytali tamten optymistyczny materiał, zapraszam do dzisiejszego tekstu.
Główną funkcją Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości jest pomoc młodym ludziom, którzy chcą wystartować ze swoim pomysłem na biznes, jednak z powodu braku doświadczenia boją się założyć normalną działalność gospodarczą.
Tak powinna brzmieć główna definicja tej instytucji. Wszyscy Ci, którzy założyli, lub którzy chcą założyć biznes muszą pamiętać – jest to forma prologu do świata biznesu, który ma Ci uświadomić bez mocnych i częstych kopniaków w końcową część przewodu pokarmowego, że świat jest brutalny i biznes to nie jest zabawa.
Zasada jest prosta: jeżeli nie potrafisz sobie poradzić w inkubatorze, będzie Ci jeszcze trudniej odnaleźć się prowadząc normalną działalność gospodarczą.
Główną funkcją inkubatora, jest wyręczenie Cie w sprawach takich jak prowadzenie księgowości, działanie zgodnie z zasadami prawa, płacenie za Ciebie podatków, ubezpieczeń czy ZUS’u. Dzięki temu, przez równe dwa lata możesz się skupić na tym, na czym najbardziej powinieneś się skupić – na swojej działalności, na rozwijaniu sieci kontaktów, na zdobywaniu doświadczeń, które pomogą Ci ruszyć po założeniu normalnej działalności gospodarczej.
Znakomitym plusem inkubatora jest to, że możesz legalnie prowadzić swoją działalność przez dwa lata, a po tych dwóch latach mając już wspomniane doświadczenie, kontakty etc. możesz zacząć “od zera”, starając się o dotację czy to z urzędu miasta czy to z Unii Europejskiej. Dla mnie jest to jedna z głównych atrakcji, dzięki którym mogę jeść ciastko i nadal mieć ciastko.
Kolejnym plusem jest to, że miesiąc w miesiąc masz do dyspozycji grono prawników, którzy pomogą Ci przez X godzin w miesiącu w poprawianiu regulaminów, umów i innych ważnych formalnych rzeczy. Minusem jest bardzo duża biurokracja tego działu – nie masz dostępu bezpośrednio do prawnika, tylko kontaktujesz się z nim poprzez specjalny formularz emailowy. Z jednej strony rozumiem chęć utrzymania porządku przez prawników, z drugiej, wydaję mi się, że forma kontaktu mogłaby być znacznie bardziej dopracowana.
Kolejnym plusem (mówię o oddziale krakowskim) jest to, że wicedyrektorką, która opiekuje się Twoją firmą, jest bardzo miła Pani, która pomoże nie tylko w kwestiach formalnych, ale także da wiele rad, które pomogą przy staraniu się o dotację czy przy normalnym prowadzeniu firmy.
Dla równowagi teraz trochę o minusach. Nie jest to działalność gospodarcza. Prawnie, nie jesteś właścicielem firmy, jesteś tylko zatrudniony na umowę zlecenie przez inkubator. Przy prostym podpisywaniu umowy z kontrahentem najpierw musisz jechać do inkubatora sprawdzić umowę, następnie musi Ona być podpisana i opieczętowana przez dyrektora, następnie musisz zawieźć tę umowę do swojego klienta. Kiedy klient podpiszę umowę, z powrotem swoją część musisz odwieźć do inkubatora. Jeżeli masz inkubator blisko uczelni, domu, lub komunikacja w Twoim mieście jest dobrze rozwiązania – nie ma problemu. Jednak w przypadku takich miast jak Kraków, podpisanie umowy z inkubatorem, kontrahentem a następnie odwiezienie jej z powrotem do inkubatora może zająć pół dnia.
Kolejnym ograniczeniem jest ilość dokumentów, które możesz wygenerować bez dodatkowej opłaty. Jest to 25/50 (w zależności od oddziału) sztuk dokumentów. Kiedy licznik wystuka magiczną cyferkę, musisz zapłacić z góry 50zł za kolejne 25 dokumentów. Bardzo uprzykrza sprawę przy prowadzeniu sklepu internetowego, jednak w takim przypadku jest na to sposób – jeżeli klient nie wymaga od Ciebie faktury, wszystkie sprzedane przedmioty możesz wklepywać na zakupioną przez siebie kasę fiskalną. Następnie po zakończeniu miesiąca za pomocą magicznej funkcji podsumowującej w kasie cały miesiąc, zaniesiesz zamiast kilkudziesięciu dokumentów tylko jeden – wyciąg.
Kolejnym problemem jest ograniczona dostępność do pieniędzy. Aby zrobić przelew musisz udać się do inkubatora, podpisać umowę lub przedstawić fakturę, następnie wklepać do systemu zlecenie sprzedaży a później czekać od dnia do dwóch na realizację przelewu. Tak długi proces jest uzależniony od ilości spraw, jakie osoby odpowiedzialne za sprawowanie pieczy nad Twoją firmą (najczęściej dyrektorzy AIP) mają do zrobienia. Po ich zatwierdzeniu przelewu musisz uzbroić się w kolejne nakłady cierpliwości, czekając na to aż bank w którym masz założone konto zrealizuje zatwierdzony przelew.
Ostatecznie, ja jestem zadowolony z inkubatora. Za niedużą comiesięczną stałą kwotę jestem w stanie prowadzić legalny biznes, wystawiać faktury i być wiarygodny w oczach klienta. To bardzo duże możliwości, za bardzo małe pieniądze.
Uważam, że każdy, kto ma pomysł na biznes i się waha podjąć jakieś kroki, powinien postawić na Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości. Jeżeli nie wypali w najgorszym wypadku będziesz stratny kilkaset złotych. Gdyby to samo nie wypaliło przy normalnej działalności gospodarczej, straciłbyś obniżoną na dwa lata stawkę ZUS, oraz możliwość wzięcia dotacji z urzędu miasta. Dla mnie, są to dwa spore asy w rękawie, których nie zamierzam wykorzystywać jeszcze przynajmniej przez najbliższy rok.
Pięć blogów, które najbardziej wpłynęły na moje życie.

Dzisiejszy wpis będzie niekonwencjonalny. Zamierzam dzisiaj pisać nie o sobie, a o innych – kolegach bloggerach.
Jeszcze kilka lat temu, słowo blog/blogger kojarzyło się z obciachem, siarą, pamiętnikami prowadzonymi przez zdołowane rzesze nastolatek, piszące o czymś, co tylko One potrafiły zrozumieć. Na całe szczęście w ciągu ostatnich paru lat zmieniło się to na dobre. W tym czasie powstało wiele wartościowych blogów, których autorzy najczęściej wiedząc lub nie, kierujący się zasadą “podaj dalej” dzielą się swoimi przemyśleniami, wiedzą czy doświadczeniami na różne tematy.
Dzięki temu dzisiaj mamy wiele tematycznych, profesjonalnych blogów, które mogą mocno wpłynąć na nasze przemyślenia, mogą nas wiele nauczyć, a nawet mogą nas zmienić.
Ja zadecydowałem dzisiaj napisać o pięciu takich blogach, które czytam na bieżąco i które wpłynęły na mnie w zauważalny sposób. Kolejność ich wymienienia zupełnie przypadkowa.
Alexba.eu – dla mnie jest to biblia. Dzięki autorowi poznałem zasadę “podaj dalej”, którą staram się stosować w swoim życiu. Dzięki niemu dowiedziałem się wiele przydatnych informacji zwłaszcza w zakresie kontaktów biznesowych, czy podkręcania własnego życia i dążenia do ustalonych przeze mnie celów. Polecam go wszystkim tym, którzy potrafią czytać!
Appfunds.blogspot.com – najlepszy blog w Polsce na temat finansów. Chcesz wiedzieć, jaka lokata jest na czasie? Ile pieniędzy potrzebujesz, żeby zacząć grać na giełdzie? Chcesz wprowadzić się w świat finansów, czytając teksty napisane świetnym, zrozumiałym dla każdego językiem? Lepiej nie mogłeś trafić! Dzięki temu blogowi zacząłem interesować się finansami. Było to rok temu, kiedy na niego trafiłem, spędziłem praktycznie cały dzień, czytając wszystkie archiwalne wpisy – co polecam również Tobie, jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś drogi czytelniku!
Rentier-blog.pl – blog przyszłego milionera. Marcin, autor bloga założył go później ode mnie. Do dzisiaj podziwiam jego systematyczność (i ciągle pragnę w tak dużym stopniu wykształcić w sobie tę cechę). Dzięki niemu obejrzałem film Willa Smitha ( Read and run ), który przekazał mi klucz do szczęśliwego życia – czytać i biegać. Miesiąc temu zapisałem się na siłownie, gdzie aktualnie dwa razy w tygodniu przebywam póki co kilka kilometrów na bieżni, powoli ucząc się przełamywać wewnętrzny głos w sobie, który w trudnych chwilach mówi mi “poddaj się, nie dasz rady, jesteś już tym wszystkim zmęczony”.
Uważam, że blog Marcina prędzej czy później na przestrzeni kilku lat będzie polskim odpowiednikiem amerykańskiego bloga Timothy’iego Ferrissa. Tego mu życzę!
Podtwórca.blogspot.com – blog przedsiębiorcy. Analiza techniczna (która mnie fascynuje i o której uwielbiam czytać), głębokie przemyślenia pisane bardzo przystępnym językiem na tematy nie tylko finansowe, tematy dotyczące kulinariów, życia zawodowego, chaosu czy astrologii. Osobiście, dążę do tego, aby pisać tak lekkim językiem jak piszę autor tego bloga. Jego sekretem jest złoty napój towarzyszący podczas pisania. Muszę zacząć stosować! Dzięki temu blogowi zacząłem patrzeć na wiele spraw w sposób nieprostoliniowy. Polecam wszystkim, najlepiej smakuje do śniadania przy kawie!
biz.blox.pl – biznes bez stresu. Zbiór poradników, zasad, przykazań, tekstów i wiele wiele innych, dotyczących prowadzenia efektywnego i efektownego życia zawodowego i osobistego. Skarbnica wiedzy dotyczącej techniki “Getting things done”. Dzięki temu blogowi, zacząłem sortować pocztę, przeczytałem książkę w oryginale “Getting things done”, oraz wprowadziłem w swoje życie wiele pozytywnych zasad. Polecam wszystkim, zorientowanym na efektywność i samorozwój!
Mam nadzieję, że jeżeli nie słyszeliście o tych blogach, spodobają się Wam tak jak mnie. Jeżeli macie blogi, które wpłynęły w mniejszy lub w większy sposób na wasze życie, nie zastanawiajcie się i “podajcie dalej” linka do mnie!
